Przejdź do głównej zawartości strony

Kolędowanie, czyli obchodzenie domów przez ludzi (często w przebraniach), składających życzenia gospodarzom, to jeden z najstarszych zwyczajów, uznawanych za ślad po przedchrześcijańskich obrzędach noworocznych.

Aktywność kolędników przypadała na miesiące uśpienia przyrody (od późnej jesieni do wiosny), które traktowano jako niebezpieczny czas chaosu, zatrzymania życia. W przetrwaniu tego trudnego okresu i w powrocie do kolejnej pory wegetacyjnej pomagał ludziom kontakt z duchami przodków, których wcieleniem byli właśnie kolędnicy. Poza zadusznymi, obrzędy kolędnicze spełniały m.in. funkcje magiczne: płodnościową i wegetacyjno-agrarną. Większość prastarych form kolędniczych powiązano z chrześcijańskimi świętami Bożego Narodzenia i Wielkanocy, co znalazło odzwierciedlenie w używanych przez kolędników strojach, rekwizytach, śpiewanych pieśniach i tekstach przez nich wypowiadanych.

Nazwa zwyczaju pochodzi od słowa kolęda, wywodzącego się z języka łacińskiego, w którym calendae oznacza początek każdego miesiąca i roku. Nie ma jednak pewności, kiedy termin ten wszedł do polszczyzny. Według jednej z teorii było to w VI–VIII w., według innej stało się to w czasach chrześcijańskich, w połowie XI w. Nie wiadomo również, od jak dawna na polskich ziemiach znano zwyczaje kolędnicze. Pomimo braku źródeł, większość badaczy opowiada się za pochodzeniem starosłowiańskim. Niektórzy podkreślają podobieństwo do obrzędów praktykowanych podczas Saturnaliów i Calendae Januariae w starożytnej Grecji i Rzymie.

Najstarsze znane wzmianki, mające prawdopodobnie związek z kolędowaniem pochodzą z XV w. Ich autorzy mają zdecydowanie krytyczny stosunek do tych praktyk, np. kaznodzieja Stanisław ze Skarbimierza „godnym nagany” nazywał zwyczaj roznoszenia po domach gałęzi mających przynieść pomyślność, a Michał z Janowca przestrzegał przed przyjmowaniem osób chodzących z „kobylicą po szkobylicy” (czyli z maską wyobrażającą konia). W XVI w. o chodzeniu z maszkarą wilka i z turem pisał Mikołaj Rej. Ze staropolskiej paremiologii pochodzą też przysłowia „Biegać by z wilczą skórą po kolędzie” i „Mięsopustnego tura dzieci się strachają”. Zachowane do dziś ikonograficzne wizerunki kolędników powstały znacznie później. Są to ilustracje autorstwa Kajetana Wawrzyńca Kielisińskiego z lat 30. XIX w.

Turoń. Źródło: NAC, Muzeum Etnograficzne w Krakowie

Formami kolędowania, które uznawane są za najbardziej pierwotne i najstarsze było wprowadzanie do domów żywych zwierząt i chodzenie w zoomorficznych przebraniach. Najchętniej naśladowano zwierzęta, które symbolizowały siłę, odwagę, zdrowie, żywotność, płodność i urodzaj. Wierzono, że ich wizyta gwarantuje wszystkie te pozytywne właściwości mieszkańcom odwiedzanych domów. Najczęściej spotykanymi maszkarami były: turoń, niedźwiedź, koza, kozioł, koń i bocian. Kolędnicy strojem, zachowaniem i gestami podkreślali symboliczną wymowę imitowanych zwierząt, np. niedźwiedź tarzał się po ziemi, przekazując jej swoje siły witalne, a bocian dziobał panny, zapowiadając im macierzyństwo.

Obyczaje ludowe związane z Bożym Narodzeniem i Nowym Rokiem. Kolędnicy w nowosądeckim. Źródło: NAC

Elementem związanym z kolędowaniem o przedchrześcijańskiej genezie jest także zielona gałąź. Jako rekwizyt kolędników bożonarodzeniowych (podłaźniczka) i wielkanocnych (gaik), miała przynosić ze sobą zdrowie, radość, siły witalne i pomyślną wegetację roślin. Podobnie stary rodowód ma zapustny i wielkanocny zwyczaj wprowadzania do domów wózków z żywym lub sztucznym kogutem bądź figurką tracza.

Marzanni i gaik w Reptach na Górnym Śląsku. Źródło: NAC

Od XVI w. trwała stopniowa chrystianizacja obrzędów kolędniczych, polegająca na dodawaniu do pierwotnego repertuaru tekstów o Bożym Narodzeniu i Zmartwychwstaniu Pańskim. Od XVII w. popularna była kontrafaktura, czyli układanie nowych słów, związanych z religią chrześcijańską, do melodii starych pieśni wykonywanych przez kolędników. Jako pierwszy ten sposób zastosował w 1630 r. Jan Żabczyc w Symfoniach anielskich. Kolejną formą chrystianizacji było wprowadzanie nowych postaci (Adam i Ewa, Matka Boska, Dzieciątko Jezus, św. Józef, Herod) i rekwizytów (gwiazda, szopka, pasyjka), nawiązujących do wybranych wątków biblijnych i apokryficznych.

Szopka, gwiazda betlejemska i turonie. Źródło: NAC

Przebieg obchodów kolędniczych, niezależnie od czasu i miejsca, był zawsze podobny. Schemat obejmował: podejście pod dom lub wejście do środka za zgodą gospodarzy; działania rytualne, np. słowa, śpiew, muzyka, gesty, taniec; przyjmowanie darów oraz podziękowanie. Podobne motywy, symbole i zwroty pojawiały się także w śpiewanych przez kolędników pieśniach i wypowiadanych deklamacjach. Były to np. refreny „hej, leluja” (w kolędach noworocznych) i „alleluja” (w wielkanocnych), wersy: „Gdzie turoń chodzi, tam żytko się rodzi” (bożonarodzeniowa kolęda życząca), „Gdzie nasz konik pochodzi, tam się żytko urodzi” (pieśń gaikowa), „Gdzie koza chodzi, tam się żytko rodzi” (deklamacja zapustna). Źródłem wszystkich podobieństw jest wspólna geneza obrzędów kolędniczych, związana z przełomem starego i nowego roku, który u dawnych Słowian prawdopodobnie przypadał na cały czas przejścia pomiędzy kolejnymi porami wegetacyjnymi.

Kolędowano po zmroku lub wczesnym rankiem, a kolędnikami byli najczęściej chłopcy albo młodzi nieżonaci mężczyźni. Wyjątkowo w obchodach wiosennych uczestniczyły dziewczynki i panny (kolędowanie z marzanną, z gaikiem). Obrzęd najbardziej rozpowszechniony był na wsi, ale spotykany także w miastach (np. chodzenie z szopką). Odwiedziny kolędników odbywały się na podwórzu, pod oknem lub w domu. Głównym ich zadaniem było złożenie życzeń gospodarzom. Zgodnie z żywym w ludowej kulturze przekonaniem w magiczną moc słowa, uznawano, że mają one siłę sprawczą i mogą wpłynąć na rzeczywistość. Życzenia słowne miały formę krótkich tekstów albo dłuższych, często wierszowanych recytacji, pieśni życzeniowych, kolęd. Ich skuteczność była wzmocniona przez symbolikę strojów i rekwizytów, a także zachowanie i gesty.

Grupa kolędników. Kościół Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Łapczycy, 1925. Żródło: NAC

Obrzędy kolędnicze spełniały kilka funkcji. Celem funkcji płodnościowej i wegetacyjno-agrarnej było zapewnienie ludziom dostatku poprzez zwiększenie płodności ziemi i zwierząt. Służyły temu przebrania zoomorficzne, dobór materiałów, z których wykonywano stroje (takich jak słoma i futro, symbolizujących właśnie płodność i dostatek), odgrywanie określonych scen (np. symulowanie śmierci zwierzęcia i jego wskrzeszanie), zachowanie i gesty, a także teksty deklamacji i pieśni, np.:

Wyjdźże, wyjdźże, panie gospodarzu
Pan Jezus se szerzy na twym podwórzu
Pan Jezus se szerzy na twym podwórzu
Krowy ci sia pocieliły
Po sto cielunt namnożyły […]
Ze złotymi nożeckamy
Z pozłoconymy kopytkamy
(kolęda gospodarska, Sandomierskie, 1987)

Przejawem funkcji zaduszkowych były m.in. uczestniczące w obchodach kolędniczych postacie nieokreślone (dziady), utożsamiane z duchami zmarłych, uznawanymi za opiekunów rolnictwa i dawców urodzaju. Pojawiali się oni w zwyczajach bożonarodzeniowych (np. gwiżdże na Kaszubach), noworocznych (draby w Rzeszowskiem) i wielkanocnych (dziady śmiguśne w Małopolsce), a wspólną ich cechą były zamaskowane twarze i strój ze słomy lub futra.

Z zeszytu z pieśniami i kolędami. Źródło: NAC

Funkcja zalotna i matrymonialna przejawiała się w odwiedzaniu przez kolędników przede wszystkim domów, gdzie były panny na wydaniu. Funkcję tę, występującą we wszystkich formach kolędniczych, szczególnie eksponowano w kolędowaniu wiosennym. Przejawiała się ona np. w kolędach dla dziewcząt, tzw. „ubierankach” i „konopielkach”:

Na kowanem wózku do ciebie jedziemy
Ze szczerego złota trzewiczki wieziemy
Otwórz, otwórz, Maniu, wrota […]
Na kowanem wózku do ciebie jedziemy
Ze szczerego złota trzewiczki wieziemy
Otwórz, otwórz, Maniu, wrota
Jest kochanek, jest ze złota
(„ubieranka”, Tarnobrzeskie, 1984)

A daj Boze, duza rosła
A w jesieni za mąz posła
A daj Boze docekaci
Na weselu poskakaci!
(„konopielka”, Podlasie, 1964)

Konopielka na Podlasiu. Źródło: Akademia Kolberga

Kolędowanie pełniło również funkcję ekonomiczną. Uczestniczyły w nim często dzieci i młodzież pochodzące z biednych rodzin, których celem było zebranie pieniędzy i pożywienia. Chodzenie po kolędzie (głównie z szopką) stanowiło także źródło dochodu dla bezrobotnych zimą mężczyzn, np. murarzy i cieśli. Bardzo istotna była funkcja ludyczna, gdyż wizyta kolędników, którzy tańczyli, wygłaszali żartobliwe teksty albo prezentowali parateatralne widowiska, stanowiła rozrywkę dla mieszkańców odwiedzanych domów. Po zakończeniu obchodów często urządzano zabawę, na którą zapraszano ludzi ze wsi. Przeznaczano na nią pieniądze zebrane podczas kolędowania.

We wszystkich formach obchodów kolędniczych obowiązywała wymiana darów, przebiegająca w myśl zasady do ut des (łac. daję, abyś dawał). Dar stanowiła sama obecność kolędników, a także składane przez nich życzenia, które mogły się spełnić tylko po odwzajemnieniu się podarunkiem – zapłatą w postaci pożywienia (np. pieczywa, jajek), alkoholu i pieniędzy. Zbyt skromny datek miał sprowadzić na gospodarzy nieszczęście.

Kolędnicy z Dobrej. Źródło: NAC

Nieodłącznym elementem obchodów kolędniczych był śpiew i muzyka. W niektórych przypadkach miały one bardzo archaiczne brzmienie (np. podczas kolędowania z gaikiem), a ich prosty, monotonny charakter ułatwiał skoncentrowanie się na pozamuzycznych czynnościach obrzędowych. Czasem wykonywane przez kolędników teksty występowały w dwojakiej formie: śpiewanej i recytowanej. Specyfika mało atrakcyjnej warstwy muzycznej w niektórych regionach przyczyniała się do regresu melodii i funkcjonowania tekstu wyłącznie w postaci oracji. Tak było w przypadku popularnej pieśni wielkanocnej:

Przyśliśmy tu po dyngusie
Zaśpiewamy o Jezusie
Jezu, Jezu i Maryja
Wielka nas tu kompanija
Wieki Czwartek, Wielki Piątek
Cierpiał za nas Jezus smutek.
Za nas smutek, za nas rany
Za nas ci-to, chrześcijany
(Wielkopolska, 1875)

Kolędowanie Suwalskiej Grupy Kolędniczej. Fot. Andrzej Sidor 2025. Źródło: Facebook/Kanka Franka na FB

Niektórym grupom towarzyszyli muzykanci grający np. na harmonii, skrzypcach, basach, bębenku. Wykorzystywanie muzycznych instrumentów podczas obrzędów kolędniczych było prawdopodobnie bardzo dawną praktyką. Wiązało się to z uznawaniem ich za przedmioty pomocnicze w mediacji, przekraczaniu granic, kontakcie z zaświatami. Tę samą funkcję spełniały zapewne narzędzia dźwiękowe o bardzo starej proweniencji, czyli diabelskie skrzypce i burczybasy, które do lat 50. XX w. funkcjonowały na Pomorzu jako kolędnicze rekwizyty. Współcześnie przebierańcom towarzyszą popularne melodie grane na akordeonach, saksofonach, trąbkach, klarnetach, a także, w zależności od regionu, na dudach i cymbałach. Często głównym dźwiękiem zapowiadającym ich przybycie jest hałas dzwonków, gwizdków, głośne okrzyki, strzelanie z batów. Szczególnie hałaśliwie zachowują się kolędnicy z maszkarami zoomorficznymi, którym obecnie zależy przede wszystkim na dobrej zabawie. Jednak pierwotne źródło takiego zachowania jest inne, gdyż hałas, od czasów przedchrześcijańskich, uznawany był za najprostszy sposób na odstraszanie złych duchów.

Pychowiccy Kolędnicy 2025. Fot. Gabriela Chomiczewska 2025. Źródło: Fiksum Dyrdum

Wiele form kolędowania jest praktykowanych także współcześnie, ale podlegają one licznym modyfikacjom (takim jak wprowadzanie postaci zapożyczonych z popkultury, świata sportu lub polityki), a wątki tradycyjne mieszają się z nowymi. Nawet jeżeli zachowana jest wizualna oprawa obrzędu (np. stroje, maszkary, instrumenty muzyczne), to całkowicie zanikł pierwotny kontekst wierzeniowy. Dominuje funkcja ludyczna, która nierzadko stanowi głównym powód udziału w obchodach kolędniczych. Dzięki promocji w mediach, wiele form stało się turystyczną atrakcją, a zaangażowanie animatorów, instytucji kultury i stowarzyszeń powoduje, że przedstawiciele lokalnej społeczności doceniają wartość zwyczaju jako wyznacznika ich kulturowej tożsamości.

Wrocławskie kolędowanie z Fundacją Miłowszystko. Fot. organizatora 2025

Bibliografia

Adamowski, J., Ludowe sposoby składania życzeń (słowo w kontekście kultury), „Język a kultura”, 1992, z. 6, s. 97–105.

Bartmiński, J. Polskie kolędy ludowe. Antologia, Kraków 2002.

Caraman, P., Obrzęd kolędowania u Słowian i Rumunów, Kraków 1933.

Czachowski H., Kostrzewa A., Łopatyńska H.M., Akwizytorzy szczęścia. O dawnych i współczesnych kolędnikach, Toruń 2020.

Domańska-Kubiak, I., Wegetacyjny sens kolędowania, „Polska Sztuka Ludowa”, 1979, nr 1, s. 17–32.

Dragan W., Maksymiuk-Pacek B., Tradycyjne formy kolędowania na Rzeszowszczyźnie, [w:] Kolędowanie na Rzeszowszczyźnie, red. K. Smyk, J. Dragan, Kolbuszowa 2019, s. 55–112.

Dworakowski S., Kultura społeczna ludu wiejskiego na Mazowszu nad Narwią, Białystok 1964.

Gaweł A., Rok obrzędowy na Podlasiu, Białystok 2012.

Godula R., Od Mikołaja do Trzech Króli. O roli daru w obrzędzie, Kraków 1994.

Klich E., Polska terminologia chrześcijańska, Poznań 1927.

Kolberg O., Dzieła Wszystkie, W. Ks. Poznańskie, t. 9, Wrocław–Poznań 1962.

Seweryn T., Z żywym kurkiem po dyngusie. Materjały. Kraków 1928.

Siarkowski W., Materiały do etnografii ludu polskiego z okolic Pinczowa, Kraków 1884.

Sobieska J., Ze studiów nad folklorem muzycznym Wielkopolski, Kraków 1972.


Hanna M. Łopatyńska – absolwentka filologii polskiej oraz studiów podyplomowych z zakresu etnografii i muzealnictwa na UMK w Toruniu. Kustosz w Dziale Folkloru i Kultury Społecznej Muzeum Etnograficznego w Toruniu. Autorka i współautorka scenariuszy i katalogów wystaw, a także książek z zakresu obrzędowości dorocznej, m.in. Przewodnik po Bożym Narodzeniu, Akwizytorzy szczęścia. O dawnych i współczesnych kolędnikach, Wielkie Święto. O zwyczajach wielkanocnych w Polsce, Szopki na Boże Narodzenie. Kolekcja Muzeum Etnograficznego w Toruniu.

Powiązane artykuły

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.

Zamknij