Przejdź do głównej zawartości strony

Bukieciki albo wianuszki, ale raczej nie te rozbudowane, monumentalne konstrukcje.

Dostojne i rozbuchane wieńce, święcone w kościele, a potem niesione w uroczystym pochodzie i składane jako dar dożynkowy przed łaskawym obliczem pana, wójta, burmistrza, prezydenta – władzy w ogóle – to obca mi historia, zupełnie inna niż ta, o której chcę dzisiaj napisać.

Kto jeszcze pamięta, że w bukiecie, który się święci w dniu Matki Boskiej Zielnej, powinno być jabłko? I dlaczego?

To atrybut niezgody, podziału, upadku, nieodłączny od historii upadku pierwszych ludzi – Adama i Ewy. Ale także odkupienia, zbawienia, cudu i łaski, które dokonały się za pośrednictwem Maryi. Taka jest wymowa święta Wniebowzięcia Matki Bożej, zwanego Zielną.

Maryja była i jest dla wielu ludzi, szczególnie kobiet (i to nie tylko na wsi) ostateczną instancją, do której uciekają się w modlitwach o polepszenie swojego losu. Nieco anegdotycznie funkcjonuje historia o cudownym obrazie Matki Boskiej Ostrobramskiej w Wilnie. Kobiety opowiadają, że pielgrzymują do niej, ponieważ ten cudowny wizerunek przedstawia Matkę Boska samą, bez dzieciątka, więc jest o wiele łatwiej wyżalić się jej „bez świadków” i porozmawiać „jak kobieta z kobietą”. Maryja funkcjonuje jako archetyp kobiety w sposób niemalże absolutny w wielu sferach życia. Jest na przykład uważana za opiekunkę tzw. panien z dzieckiem:

„Jak panienka chce urodzić, to Matka Boska z rozwianymi włosami biegnie, nie czesze się, aby dopomóc. Jak do mężatki o pomoc proszą, to nie przychodzi, chyba, że ciężko rodzi, a jak do panienki (…) to biegnie (…) włosów już nie zaplata (…) już prędko tylko chustą okrywa się i leci na ratunek dla tej panny, bo ona rodzi, bo i ona panną rodziła syna swego”.*

Mariologia ludowa to dla mnie jeden z najciekawszych obszarów zbiorowej wyobraźni odnoszących się do religijności dawnych mieszkańców wsi. Współczesnych również, chociaż utraciliśmy – być może bezpowrotnie – wiele niezwykłych opowieści, tropów, obrazów. Słowo pisane i media elektroniczne nie są tak skuteczne w zachowywaniu kruchej pamięci, jak opowieść wędrująca z ust do ust – ta rozprzestrzenia się i zostaje z człowiekiem tak jak wirus, który nam tak bardzo zmienił życie w ostatnich miesiącach.

I jeszcze to:

„Schemat wyciągania z piekła oryginalnie prezentują wierzenia rumuńskie. W Mołdawii na Bukowinie kobiety praktykowały w dniu Epifanii ofiarę prządek dla Matki Boskiej-prządki: gdy kapłan obchodził domy, błogosławiąc je, kobiety zaczepiały pasma przędzy konopnej na jego krzyżu. Z tych pasm gromadzonych przez lata Matka Boska utka przy końcu świata wielką sieć i zarzuci ją trzykrotnie do piekieł, a wszystkie dusze, które zdołają się jej uczepić, zostaną zbawione”.*

W zasadzie można by streścić tę dziedzinę jednym zdaniem, zaczerpniętym ze znanej maryjnej pieśni: „Kiedy ojciec rozgniewany siecze, szczęśliwy, kto się do Matki uciecze”.

Nie ma „kanonicznego” składu bukietu na Zielną. Oczywiście z etnograficznego punktu widzenia moglibyśmy sporządzić „krótką listę” roślin dozwolonych i czarną – zakazanych. Ale nigdy się z tym nie spotkałam, żeby ktoś kierował się taką listą.

Podobnie jak Matka Boża, która – w wierzeniach ludzi przez dziesiątki pokoleń – nie wyklucza, nie potępia i nie karze. Z równie wielką czułością, co nad lilią, piwonią i różą, pochyla się nad przebrzydłym (a jakże pożytecznym!) wrotyczem, uciążliwym powojem, natrętną miotłą zbożową, pięknym, acz niepożądanym rumianem polnym, wszędobylskim, natrętnym perzem. Nad panną z dzieckiem, starą panną bez dzieci i poczwórnym rozwodnikiem. Każdym, kto czuje się odmienny, inny, albo też przez innych jest wskazywany palcem i bezlitośnie piętnowany jako obcy, podejrzany, „nie taki jak my”, „czyjś, ale na pewno nie nasz”.

Żywcem wzięta do nieba, w wielobarwnej – jak dzisiejsze bukiety – aureoli.

 

Ps. Ciąg dalszy tego wątku przy okazji jakiegoś innego maryjnego święta.

 

Gdyby ktoś bardzo chciał podyskutować o w/w wątkach – zapraszam do rozmowy! Pisałam o tym pracę doktorską, jej fragment w postaci artykułu można znaleźć tutaj.

* Ten i kolejny cytat za: Magdalena Zowczak, Biblia ludowa. Interpretacje wątków biblijnych w kulturze ludowej, Wrocław 2000, Fundacja na rzecz Nauki Polskiej, s. 447/442.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.

Zamknij