Len odgrywał niezwykle ważną rolę w społeczności wiejskiej, a przez to i w tradycji ludowej. Oprócz konopi był to podstawowy surowiec włóknodajny i oleisty; płótno lniane było niezbędne w gospodarstwie domowym. Jego tradycyjna uprawa i obróbka była jednym z najcięższych zajęć, spoczywającym niemal w całości na barkach kobiet. Dlatego też był mocno zakorzeniony w wierzeniach dawnej wsi – uznawano go za roślinę magiczną.
Len jest bohaterem folkloru – pojawia się w przysłowiach, powiedzeniach, magicznych zaklęciach i obrzędach, a także w pieśniach. W artykule na przykładzie pieśni z terenów Podlasia przytoczę najczęstsze motywy związane z uprawą i obróbką lnu.
Len i jego znaczenie symboliczne w pieśniach
Len pojawia się w wielu utworach śpiewanych na terenie Podlasia. Analizie w artykule zostaną poddane pieśni śpiewane we wsiach położonych pomiędzy rzekami Bug a Narew, w których głównym narzędziem porozumiewania się są różnorodne gwary ukraińskie [„Atlas gwar wschodniosłowiańskich Białostocczyzny”, t. I, Wrocław 1980.]
Z jednej strony len w folklorze pełni niezwykle bogatą rolę symboliczną, wykraczającą daleko poza jego praktyczne zastosowanie. Z drugiej zaś – pojawia się w pieśniach mówiących o różnych etapach prac polowych oraz w utworach opisujących czynności związane z przędzeniem i tkactwem.
Len najczęściej jest kojarzony z dziewczęcą urodą, delikatnością i czystością, także przygotowaniem do zamęścia. We wróżbach, np. ze wsi Klejniki (gm. Czyże, pow. hajnowski), dziewczęta pytały świętego Aleksego, którego dzień jest obchodzony 30 marca:
Oleksieju, Oleksieju,
Ja na tebe lon sieju.
Daj gla mene znati,
Z kim ja maju szlub brati.
[Aleksy, Aleksy / Sieję w twój dzień len./ Daj mi znać, / Z kim mam ślub brać.]
W starosłowiańskich wierzeniach len uważano za roślinę przynoszącą szczęście w miłości. Dlatego w pieśniach często pojawia się w kontekście zamążpójścia, np. we wsi Dasze (gm. Kleszczele, pow. hajnowski) śpiewano:
U horody lon
U puczeczki wjetsia.
A chto puojde za Koluńku,
Dobre nażywetsia.
[W ogrodzie len / W pęczki się wije./ Która wyjdzie za Mikołaja, / Będzie miała dobre życie.]
Len jako symbol nieszczęśliwego losu dziewczyny i braku szczęścia w miłości pojawia się z kolei w pieśni ze wsi Tyniewicze Duże (gm. Narew, pow. hajnowski). Dziewczyna sieje len, ale wyrastają konopie, które niszczą ptaki:
Oj posieju lon, oj posieju lon,
Wyrostut kołopeńki.
Wnadiatsie ptaszki, wnadiatsie ptaszki,
Szcze j tyje worobejki.
[Oj, posieję len, oj posieję len, / Wyrosną konopie. / Zalęgną się tam ptaszki, zalęgną się tam ptaszki, / Do tego jeszcze wróbelki.]
Obraz siania lnu, w miejsce którego wyrastają konopie, jest częsty w folklorze, zwłaszcza ukraińskim, i ma swoje alegoryczne znaczenie, związane z zawiedzionymi nadziejami, nieodwzajemnioną miłością, zdradą lub niestałością mężczyzny. Dziewczyna oczekuje szczerej miłości lub ślubu (len), a spotyka ją zdrada, rozczarowanie lub obojętność (konopie). Pieśń z Tyniewicz Dużych kończy się smutnym stwierdzeniem matki, iż wszystkie dziewczęta niosą wianki (a więc wychodzą za mąż), a jej córka siedzi ze starymi kobietami (staropanieństwo).
Len może też symbolizować nieszczęśliwą synową. W balladach i pieśniach ludowych obraz młodej mężatki wyrywającej len na polu często kojarzony jest z trudnym losem w cudzym domu, gdzie, zamiast szczęścia, kobietę czeka smutek. Widać to w popularnej na całym Podlasiu pieśni mówiącej o tym, jak to matka wysyłała syna „w sołdaty”, a jego żonę – rwać len. Pod wpływem ciężkiej pracy synowa przemienia się w topolę. Oto fragment jednego z licznych wariantów ze wsi Mikulicze (gm. Milejczyce, pow. siemiatycki):
Posyłała maty syna u sołdaty,
A nywistońku lonoczok rwaty.
Oj rwy że, rwy że, to j ne jdy do domu,
Jak ne wyrwesz wsioho, stańsia topoloju.
Oj rwała, rwała, to j szcze j ny dorwała,
A jak ny dorwała, topoloju stała.
[Wysyłała matka syna do wojska, / A synową rwać len. / Rwij że, rwij że i nie idź do domu, / Jak wszystkiego nie wyrwiesz, przemień się w topolę. / Oj rwała, rwała, ale nie dorwała, / A jak nie dorwała, przemieniła się w topolę.]
Pieśń w dwóch wersjach folkowych znalazła się w repertuarze zespołu „Czeremszyna” z Czeremchy.
Len w folklorze jest też kojarzony z płodnością. W rytuałach związanych z narodzeniem dziecka na Podlasiu lnianą nitkę babka–akuszerka zawsze wykorzystywała do zawiązywania pępka nowo narodzonego dziecka.
Len i jego niebieskie kwiaty to wielowymiarowy symbol. Poza kontekstami miłosnymi, najczęściej kojarzy się on z pracowitością i urodzajnością ziemi, także niestrudzoną pracą. Widać to zwłaszcza w pieśniach, w których pojawiają się odwołania do różnych etapów prac polowych oraz czynności związanych z obróbką lnu, jego przędzeniem i tkaniem.
Len – bohater codzienności dawnych mieszkańców wsi
Len był uprawiany dla włókna, z którego wytwarzano płótno domowe, szyto odzież, bieliznę pościelową i obrusy, a także dla nasion i oleju. Prace polowe związane z jego zasiewaniem i obróbką stanowiły w przeszłości stały, cykliczny element życia wiejskiego. Były to jednak procesy wymagające dużej wiedzy, cierpliwości i ciężkiej pracy, angażujące domowników przez cały rok, od siewu po gotowe płótno.
Zasiew odbywał się zazwyczaj w kwietniu-maju, a po nim następowały kolejne etapy. Sama technologia obróbki lnu stanowi ciekawy i bogaty temat na oddzielny i obszerny artykuł, podobnie zresztą jak zwyczaje i obrzędy towarzyszące poszczególnym etapom prac przy lnie.
Len jako element codzienności dawnych mieszkańców wsi znalazł swoje miejsce w licznych utworach ludowych. W pieśni z Czeremchy-Wsi (gm. Czeremcha, pow. hajnowski) słyszymy:
Oj posiju ja lonku pry dorozi, pry dołku.
Ach, lon że mij lon, ach, lon zelonyj.
[Oj posieję len przy drodze, przy dołku. / Ach, len że mój len, ach, len zielony.]
W obrzędowej pieśni wiosennej z Dobrowody (gm. Kleszczele, pow. hajnowski) również mowa o sianiu lnu. W dalszej części utworu mamy też odwołanie do kolejnej czynności związanej z uprawą tej rośliny – jej pielenia i odchwaszczania:
Za lisom, borom sonce je,
Tam Iwanko lon sije,
Tam Iwanko lon sije.
Lon sijuczy, howoryt,
Lon sijuczy, howoryt:
– Chto ż mij lonoczok opole?
[Za lasem, borem słońce jest, / Tam Jasio len sieje, / Tam Jasio len sieje. / Siejąc len, mówi, / Siejąc len, mówi: / – Któż mój len opieli?]
Pieśń wiosenna z Dobrowody to dialog między chłopakiem a dziewczyną, która obiecuje, że opieli len i zostanie jego wierną żoną.
Siew lnu był obrzędem wymagającym udziału mężczyzny, ponieważ w tradycji ludowej to on gwarantował powodzenie i obfite zbiory. Po zasiewie to kobiety przejmowały wszystkie pozostałe, wielomiesięczne i żmudne prace polowe oraz domowe. Pielenie było najważniejszą czynnością po wzejściu lnu, gdyż chwasty potrafiły zniszczyć plon, więc konieczne było ich ręczne usuwanie. Dlatego też właśnie ten element związany z uprawą lnu pojawia się w pieśniach ludowych, np. w utworze ze wsi Trześcianka (gm. Narew, pow. hajnowski) śpiewano:
Za liesom, za borom, tam kruhłoje pole.
Mołoda diwczyna tam lonoczok pole.
Pole ż wona, pole, ta j perebiraje.
Perebuor zileczka za płuot wykidaje.
[Za lasem, za borem, tam okrągłe pole. / Młoda dziewczyna tam len piele. / Piele ona, piele i przebiera chwasty. / Przebrane chwasty za płot wyrzuca.]
Len zbierany był zazwyczaj pod koniec lipca. Rośliny wyrywano z korzeniami, a nie ścinano, aby zachować maksymalną długość włókna. Znalazło to odbicie w pieśniach, w których śpiewano właśnie o zrywaniu lnu. Motyw ten pojawia się chociażby w cytowanej już pieśni o synowej, zmuszonej do tej pracy przez teściową, lub też w utworze „Letyt hałka” [Leci kawka] ze wsi Gregorowce (gm. Orla, pow. bielski), która jest w rzeczywistości pieśnią do słów wybitnego XIX-wiecznego pisarza ukraińskiego Tarasa Szewczenki (inni przypisują jej autorstwo legendarnej XVII-wiecznej śpiewaczce Marusi Czuraj):
Ne puskaje jeji maty
Rano do krynyci.
Ne lonu rwaty, żyta żaty,
Ne na weczornyci.
[Nie puszcza jej matka / Rano do studni. / Ani len wyrywać, ani żąć żyto, / Ani na wieczornicę.]
W pieśniach mówiących o rwaniu lnu pojawia się też motyw wdowy, jak np. w utworze ze wsi Koszki (gm. Orla, pow. bielski):
Popud hajom zeloneńkim
Rwała wdowa lon drubneńki
Rwała wona – wybirała.
[Pod zielonym gajem / Rwała wdowa len drobniutki. / Rwała ona – wybierała.]
Tradycyjna obróbka lnu była jednym z najbardziej pracochłonnych zajęć w dawnym gospodarstwie wiejskim. Po zbiorze przychodził czas na odziarnianie, czyli oddzielenie nasion od łodyg, następnie moczenie, dokładne suszenie, potem międlenie (łamanie) za pomocą drewnianego narzędzia zwanego międlicą (lub cierlicą), trzepanie i czesanie, a w końcu – przędzenie i tkanie.
Najwięcej utworów zapisanych na Podlasiu odnosi się do ostatnich etapów prac przy lnie, a więc przędzenia z czystego włókna nici, z których następnie tkano płótno. Przędzenie polegało na tym, że długie, wyczesane pasma lnu nawijano na kądziel i za pomocą wrzeciona lub kołowrotka skręcano w jednolitą nić. Powstałe nici lniane nawijano na krosna tkackie, na których – przy użyciu czółenka – tkano lniane płótna.
Ciekawy proces obróbki lnu wraz z zapomnianym słownictwem gwarowym i procesami niezrozumiałymi już dla współczesnych można znaleźć w cytowanej pieśni z Czeremchy-Wsi „Oj posiju ja lonku”. W żartobliwy sposób opisuje, jak dziewczyna nieumiejętnie i wolno przędzie lniane włókno, a następnie tka na krośnie. W końcu rzuca żmudną pracę, by pohulać z chłopakami:
Tonka pryeducha buła, po dwi nytki wdeń weła.
Ach, lon że mij lon, ach, lon zelonyj (słowa powtarzane po każdym wersie.)
Szczo nedilka to j ruczijka, szczo hodok to j motok.
Postawyła krosna w chaty, sama wlizła – bude tkaty.
Szczo berdeczkom stukne, sorok nytok pukne.
Szczo czownyczko wkine, sama spaty laże.
Postawyła dwa postawy, wyrobyła dwa rukawy.
Jak zahlienu ja w okno, lude bilat połotno,
Jak zahlienu pud krosna, tam trawycia narosła.
Kynu kużel na policiu, sama wyjdu na huliciu.
Nechaj myszy kużel trublat, nechaj mene chłopci lublat.
[Prządka była słaba, przędła po dwie nitki na dzień. / Ach, len że mój len, ach, len zielony. / Co tydzień wiązka lnu, co rok – motek. / Postawiła krosna w domu, sama wlazła – będzie tkać. / Ja stuknie płochą, 40 nitek się zerwie. / Jak czółenko wrzuci, położy się spać. / Przygotowała dwie osnowy, wyrobiła dwa rękawy. / Jak zajrzę przez okno, ludzie bielą płótno. / Jak zajrzę pod krosna, a tam trawa urosła. / Rzucę płótno na półkę, sama wyjdę na ulicę. / Niechaj płótno myszy jedzą, a mnie niech chłopcy kochają.]
W pieśni tej występują zapomniane słowa gwarowe takie jak: pryeducha – prządka, kobieta, która zajmuje się przędzeniem; ruczijka – prawdopodobnie wiązka lub pasmo przygotowanego, czesanego włókna lnianego; berdo, berdeczko – płocha (część warsztatu tkackiego), metalowy lub drewniany grzebień osadzony w krośnie, który utrzymuje nitki osnowy w porządku i dociska wątek; czownyczko – czółenko tkackie; postawy – najpewniej osnowa w krośnie, czyli zestaw równoległych nici rozciągniętych wzdłuż krosna przed rozpoczęciem tkania; wreszcie kużel – najlepsze płótno lniane.
Obrzęd obróbki lnu wraz z pieśniami w wykonaniu zespołu „Malinki” z Malinnik:
W innych pieśniach z Podlasia również znajdziemy odwołania do ostatnich etapów obróbki lnu. Przędzenie i tkanie, jako kluczowe zajęcia kobiet w tradycyjnych kulturach, ukształtowały obraz kobiety cechującej się pracowitością, cierpliwością i zręcznością. Kobiety chwalono za cienkie nici, ładnie utkane i wybielone płótno. W kolędzie życzącej ze wsi Reduty (gm. Orla, pow. bielski) śpiewano pannie na wydaniu:
Nychaj uczytsia
Toneńko prasty, koleda.
Toneńko prasty,
Zwuolneńko tkaty, koleda.
Zwuolneńko tkaty,
Bieło bylity, koleda.
[Niech się uczy / Cienko prząść, kolęda. / Cienko prząść, / Wolno (?) tkać, kolęda. / Wolno (?) tkać, / Na biało bielić, kolęda.]
Wzmianki o przędzeniu pojawiają się chociażby w pieśni wiosennej z Dobrowody, w której młoda mężatka do późnych godzin nocnych przędzie płótno lniane:
Zory uznała, zory uznała
Biły kużel praduczy.
[Gwiazdy zobaczyła, gwiazdy zobaczyła / Białe płótno przędąc.]
Pieśń wiosenna „Ja j u sokoła…” w wykonaniu zespołu „Południce”:
Niekiedy kobieta, zmęczona ciężką pracą, marzy jedynie o tym, by wyrwać się do karczmy, jak np. w pieśni ze wsi Koszki (gm. Orla, pow. bielski):
Oj, stanu ja u wuwtoroczok,
Napradu ja pasom soroczok.
Oj, prała, czy ne prała,
Skażut lude, szto j brechała.
I kłocze kuryt, i hołowka bolit,
Do korczomki kortyt.
[Oj, wstanę we wtorek, / Naprzędę pasm czterdzieści. / Oj, przędłam czy nie, / Ludzie powiedzą, że kłamałam. / I pakuły pylą, i głowa boli. / Do karczmy korci.]
W pieśni tej pojawia się jeszcze jedno ciekawe i zapomniane już słowo związane z obróbką lnu – kłocze. Zwano tak pakuły – odpadki, które powstawały przy czesaniu włókna.
Niekiedy w pieśniach, zwłaszcza tych żartobliwych, kobieta rzuca żmudne przędzenie i rzeczywiście idzie do karczmy, jak np. w pieśni z Malinnik (gm. Orla. pow. bielski):
Prieła, prieła kudeliciu,
To j ob zemlu – hop!
Sama pujdu do korczomki
Kwartyrońku w łob.
[Przędłam, przędłam kądziel, / I o ziemię – hop! / Sama pójdę do karczmy / Wypić kwartę na głowę.]
Podobny motyw pojawia się w utworze z Czeremchy-Wsi:
Oj prała b ja kudyliciu,
Hołowa bolit.
Oj, pyła b ja horyliciu,
Myłyj ny welit.
[Przędłabym kądziel, / Ale głowa boli. / Oj, piłabym wódeczkę, / Ale miły nie pozwala.]
Żartowanie z takich zajęć jak przędzenie, były formą radzenia sobie z koniecznością wykonywania pracochłonnych i mozolnych prac przez kobiety, na których barki spadał główny ciężar obróbki lnu.
Mnogość tematów w cytowanych pieśniach to przykład, że temat uprawy i obróbki lnu był bardzo częsty podlaskich pieśniach. Były to zarówno pieśni obrzędowe – prasłowiańskie kolędy życzące czy pieśni wiosenne, ale też liryczne – najczęściej o tematyce miłosnej lub żartobliwej. Dziś pewne motywy i słowa z tych utworów, nawet dla osób wciąż posługujących się gwarą, mogą już być niezrozumiałe, zwłaszcza bez wiedzy na temat niemal całkowicie zapomnianego skomplikowanego i długotrwałego procesu obróbki lnu.