Przejdź do głównej zawartości strony

Archipelag – grupa wysp położonych blisko siebie, najczęściej o wspólnej genezie i podobnej budowie geologicznej. Ze względu na ułożenie wysp można wyróżnić roje wysp – archipelagi składające się z bezładnie rozmieszczonych niedużych wysp – oraz łańcuchy wysp, w których wyspy rozmieszczone są rzędem, jedna obok drugiej.
(źródło: Wikipedia)

 

 

Poniższy szkic to kilkanaście uwag, refleksji, obserwacji – wstęp zaledwie do większego opracowania tego niezwykłego regionu (bo tereny te i ludzie na takie zasługują), jego fascynującej historii, kultury i pojedynczych portretów osób i zjawisk. Mam nadzieję, że kiedyś taka praca powstanie, jako podsumowanie badań terenowych i projektów muzycznych, które realizuję tam od 2016 roku . Moja działalność dedykowana jest tradycjom muzycznym Pomorza Zachodniego w jego różnych odsłonach: historycznych, geograficznych i kulturowych. Region ten był po 1945 r. stopniowo zasiedlany przez osadników z terenów dawnych Kresów Rzeczpospolitej i przybyszy z różnych regionów Polski (to m.in. Kielecczyzna, Lubelszczyzna, Mazowsze, Kujawy, Wielkopolska). Dzisiaj to właśnie te różnorodne tradycje – pieśni i melodie starannie przechowane w pamięci mieszkańców, przywiezione tutaj przez ich rodziców i dziadków – tworzą muzyczną i kulturową mozaikę. Bywa ona także przedmiotem dyskusji i wątpliwości etnografów – to temat na dłuższą i osobną analizę.

Używam w tytule słowa „archipelag”, ponieważ zgodnie z definicją (nawet niezbyt specjalistyczną) jest to zbiór wysp – światów. Podobnych do siebie, ale odrębnych. Ich historia jest trochę wspólna, a trochę osobna, indywidualna, niepowtarzalna. Dla zewnętrznego oka tworzą pewnego rodzaju monolit, o którym chętnie wygłaszamy jednoznaczne opinie i definicje. Chciałoby się, żeby wniosek wysnuty na podstawie historii jednej wyspy dotyczył wszystkich. Byłoby łatwiej, ale nie jest. Podobną sytuację mamy na Pomorzu Zachodnim – wszystko (w obszarze historii, tożsamości kulturowej, tradycji) jest tutaj niejednoznaczne, niepodobne do siebie nawzajem, niedające możliwości szybkiej analizy i ujęcia w ustrukturyzowaną teorię.

To mnie w tym regionie najbardziej zachwyca.

Torebka Antoniny Bomby (ur. 1902 w Tyczynie, powiat Rzeszów) – babci jednej z moich rozmówczyń na Pomorzu. Antonina miała ją od czasów zamążpójścia. Podczas pakowania się przed wywózką na Syberię w 1940 roku schowała do niej najważniejsze rodzinne dokumenty, co potem – w czasie wojny i po niej – okazało się zbawienne w wielu urzędowych sytuacjach. Dokumenty znajdują się w niej do dzisiaj, to najcenniejsza rodzinna pamiątka. Torebka ta jest dla mnie metaforą pamięci, przechowywanej w rodzinach i przekazywanej kolejnym pokoleniom. Fot. P. Grochocki / archiwum projektu „Tutejsi”

1. Trzy wesela

Z panią Anną spotykam się na rozmowę ni mniej ni więcej, tylko 17 września. Popołudnie, wokoło złoto od słońca prześwitującego przez drzewa w sadzie, gałęzie ciężkie od owoców. Zaczynamy od rozmowy o wojnie. Moja rozmówczyni pamięta dokładnie ten wrześniowy dzień w 1939 roku, gdy jak wicher wpadła do domu, wołając, że w sklepie sprzedawca kazał jej iść szybko do ojca i powiedzieć mu, że wybuchła wojna.

Cały poniższy tekst i poruszane w nim wątki, opowieści, losy ludzkie będą z tą wojną nieodwołalnie i na zawsze związane.

Ze zdjęć rodzinnych A. Bartoszewskiej. Archiwum terenowe Ewy Grochowskiej

Na pierwszym zdjęciu widzimy moją rozmówczynię z mężem, to ich wesele. Sulimierz na Pomorzu Zachodnim, rok 1951. Dostępne członkom kapeli weselnej instrumentarium to duży bęben (baraban), akordeon i saksofon. Pani Anna nie pamiętała, jakie melodie grali, ale zapamiętała, jak mówi, szał zabawy i tańca, tak jakby ludzie po wojnie wreszcie chcieli na spokojnie i bez ograniczeń po prostu potańczyć, pośpiewać, spotkać się. Często w czasie badań terenowych pytam rozmówców o konkretne melodie, tańce, rytmy, instrumentarium, nawiązania do muzyki jakiejś konkretnej części Polski i o to, jak sobie radzili z kontaktami i porozumieniem między sobą, szczególnie na gruncie zabaw, potańcówek, wesel.

Odpowiedź często jest taka: „Z początku tak się sobie nawzajem przyglądaliśmy: czy to z naszych? Jak się ludzie pozapoznawali ze sobą, to już wszyscy byli z naszych” (M. Rzepa).

Zdjęcie numer dwa to czasy, które moja ponad 90-letnia rozmówczyni doskonale pamięta, choć na tym weselu (odbyło się ono u kogoś z rodziny) nie była. Do tej rzeczywistości kulturowej ona sama odwołuje się, kiedy pytam, co jest jej ojczyzną (w sensie geograficznym i kulturowym). Widzimy na zdjęciu osoby z różnych światów i grup społecznych, ale dysproporcje nie są tutaj aż takie, jak na zdjęciu, któremu przyjrzymy się za chwilę. Wesele odbywało się w okresie wielkanocnym, pod strzechą widzimy pozawieszane pisanki, tak jak to robiono na Podolu (i nie tylko) w tradycji zarówno katolickiej, jak i prawosławnej.

Wesele, okolice Zaleszczyk, 1941. Ze zdjęć rodzinnych A. Bartoszewskiej. Archiwum terenowe Ewy Grochowskiej

Wreszcie zdjęcie najstarsze, o którym pani Anna opowiada ze wzruszeniem w głosie, bo jest na nim jej dziadek, jeden z inżynierów pracujących przy budowie słynnego mostu kolejowego w Zaleszczykach. Rok 1925, Ania urodzi się dopiero za cztery lata – w 1929 roku. Wesele polsko-ukraińskie, biedno-bogate, łączące dwa światy, z których jeden – ten ukraiński – jest wciąż na pewno bardzo tradycyjny w obrzędzie i sposobie obchodzenia świąt. Widzimy klasyczną „troistą muzykę”: skrzypce, cymbały i basy. Skład instrumentalny bardzo tradycyjny, ba – nawet archaiczny.

Wesele. Mielnica Podolska, 1925. Ze zdjęć rodzinnych A. Bartoszewskiej. Archiwum terenowe Ewy Grochowskiej

Pamięć tych trzech sytuacji/tradycji przywiozła moja rozmówczyni na Pomorze Zachodnie, na którym osiedliła się w 1946 roku. Pamięć i tradycja wędruje z ludźmi, a nie mieszka na mapie czy w skoroszytach członków jury konkursu muzyki ludowej.

„(…) cytat z rozmowy telefonicznej z pewną instruktorką zespołu regionalnego: W sercu i w duszy gra nam to, skąd pochodzą nasi rodzice. Ale musimy wymyślać coś stąd, bo inaczej sztorcują nas na tych konkursach[2]

 

Posłuchaj:

Weselni przebierańcy – opowieść.
Jadwiga Laskowska
(z domu Arłukiewicz) – ur. 1935 w obwodzie grodzieńskim (obecnie Białoruś). Osiedliła się na Pomorzu Zachodnim pod koniec lat 50., po burzliwej tułaczce.

 

„Wyszła na podwórze” – pieśń weselna
Janina Mazurek – ur. 1943 we wsi Władysławów koło Głowna (powiat Łowicz). Na Pomorze Zachodnie przyjechała z rodzicami w 1946. Pamięta z rodzinnych stron niezliczoną ilość pieśni, które sukcesywnie dokumentuje (i śpiewa) jej syn – Stanisław Mazurek, szczeciński lutnik, budowniczy instrumentów, utalentowany muzyk.


2. Dlaczego Pomorze Zachodnie?

Mało jest solidnych opracowań dotyczących tradycji muzycznych regionu, które – jeśli kładą nacisk na okres po zakończeniu II wojny światowej – nawiązywałby równocześnie do obrazu sprzed wojny. To temat zasługujący na oddzielne opracowanie.

W albumach rodzinnych mieszkańców Pomorza Zachodniego (szczególnie osób najstarszych, ale również ich spadkobierców) znajdziemy dziesiątki fotografii, na których znaleźć można oryginalne i rzadko dziś spotykane artefakty i kody kultury, które stanowiły dla ludzi cały ich oikos i kosmos. Po przyjechaniu w nowe miejsce, otoczenie, środowisko, uwarunkowania kulturowe i przede wszystkim po zobaczeniu samych siebie w perspektywie budowania zupełnie nowej tożsamości – stare kody, narzędzia i wiedza musiały być użyte w nowych okolicznościach i na inny niż dotychczas sposób. Ludzie zostali też zmuszeni do konfrontacji z tym, co przywieźli inni.

Jest to zadaniem niewyobrażalnym dla kogoś, kto przemieszcza się po świecie na duże odległości tylko turystycznie, na chwilę, do pracy lub żeby wypocząć albo odwiedzić rodzinę. Wracamy na swoją „wyspę” i opowiadamy o osobliwościach świata, który odwiedziliśmy. Co innego, jeśli nie ma możliwości powrotu i całe życie trzeba budować na nowo, tak jak to zrobili powojenni osadnicy tzw. Ziem Odzyskanych i innych regionów, w których doszło do dużych migracji i przymusowych przesiedleń.

Regiony o przerwanej ciągłości kulturowej (tak się je nazywa w dyskursie naukowym), takie jak ten, o którym mówimy, mają według mnie unikalną i niepowtarzalną możliwość dokonania pewnego remanentu wszystkiego, co dotychczas sprawdzało się jako narzędzia komunikacji ze światem i innymi ludźmi. Ten szczególny rodzaj weryfikacji nie pozwala na sformułowanie odpowiedzi/podsumowania od razu – trzeba na to poczekać przynajmniej dwa pokolenia.

„Z historii i geografii miałam piątki w szkole, to były moje ulubione przedmioty” – wspomina jedna z pań, której opowieść znalazła się na tej płycie. Większość mieszkańców Pomorza Zachodniego starszego pokolenia mogłaby się podpisać pod stwierdzeniem, że i historia, i geografia w bardzo szczególny sposób zaważyły na ich życiu i losach ich rodzin.

W czasie badań terenowych poszukiwaliśmy świadectw i opowieści o tradycjach, obyczajowości, zwyczajach, sposobach celebrowania ważnych momentów życia. Co wtedy śpiewano? Co grano? Co z tego przetrwało do dzisiaj?

Przypomina mi się rozmowa, którą odbyłam w 2007 roku na Winnicczyźnie (Ukraina). Polka, pani Anna, opowiadała o terrorze stalinowskim lat 30., o Wielkim Głodzie. W tym czasie wyszła za mąż. „Co śpiewano na pani weselu?” – zapytałam odruchowo. „Co śpiewano? Dziecko, myśmy się bali oddychać!”

Rodziny, które osiedliły się po wojnie na Pomorzu Zachodnim, mają w swojej pamięci różne obrazy, niektóre są przekazywane kolejnym pokoleniom, inne – trudne, bolesne, skomplikowane – bywają przemilczane. Czasem nie ma miejsca na to, żeby pamiętać słowa i melodię pieśni, a bywa, że to pieśń jest nośnikiem pamięci i łącznikiem przeszłości z teraźniejszością. Osoby, które badały i dokumentowały tradycje muzyczne mieszkańców Pomorza Zachodniego 20, 30, 40 lat temu, mają więcej do opowiedzenia, z ich badań wyłania się jeszcze inny obraz”[3].

Danuta Zelech (z domu Synówka) – ur. 1931 w Dobromilu (obecnie Ukraina) z pierwszym mężem Stefanem Cybulskim – ur. 1923 we wsi Pieścirogi Stare koło Nasielska. Stefan był muzycznym samoukiem, pracował jako dyżurny ruchu. Grywali razem na zabawach i weselach. To jeden z najbardziej typowych duetów instrumentalnych na Pomorzu Zachodnim w pierwszych latach po wojnie. Zdjęcie wykonane ok. 1948 roku w Szczecinie. Fot. ze zdjęć rodzinnych R. Cybulskiego. Archiwum projektu „Tutejsi”

Posłuchaj:

Polka „kukuryku”. Gra Feliks Cieśla. Z nagrań archiwalnych Ryszarda Głogowskiego / archiwum projektu „Tutejsi”
Feliks Cieśla (1920–2006) – skrzypek, pochodził ze wsi Bukowce koło Wielunia. Na Pomorze Zachodnie przyjechał ok. 1946 roku. Ze względu na piękny charakter pisma pracował w administracji państwowej, wypisywał m.in. dowody osobiste. Laureat I miejsca na Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu nad Wisłą w kategorii solista instrumentalista (w połowie lat 80.). Jego muzyczny dorobek dokumentował m.in. Ryszard Głogowski.


3. Ludzie

Pierwszym moim przewodnikiem po tradycjach Pomorza Zachodniego są uczestnicy warsztatów śpiewu tradycyjnego. Prowadziłam je po raz pierwszy w Teatrze Kana w Szczecinie wiosną 2016 roku. Przyjęło się sądzić, że tylko rozmówcy najstarszego pokolenia są w stanie dać wiarygodny obraz/opis czasu i miejsca sprzed wielu lat. Jednak moje rozmowy z uczestnikami tamtych warsztatów, dotyczące ich tradycji rodzinnych, sąsiedzkich, lokalnych i regionalnych oraz trudności związanych z ich nazwaniem, konkretnym umiejscowieniem w czasie i przestrzeni, odniesieniem do samych siebie, uświadomiły mi, że różne procesy kulturowe odbywają się tutaj trochę inaczej niż w regionach, gdzie pracowałam dotychczas. W czasie przygotowań do spotkań warsztatowych szukałam ciekawych nagrań archiwalnych, do których mogłabym nawiązać w pracy nad stylistyką śpiewu i jego różnorodnością gatunkową, aż zdałam sobie sprawę z pewnej oczywistości, o której zapomina wiele osób rozczarowanych tym, że na Pomorzu Zachodnim nie ma tradycji muzycznych i materiału „związanego genetycznie z regionem” (cytat z pewnej oficjalnej wypowiedzi, celowo nie podaję źródła).

Tutaj być może nie znajdziemy archaicznych pieśni weselnych czy unikalnych, dawnych obrzędów i melodii tanecznych „stąd”, ponieważ ludzie, którzy je praktykowali, zostali wysiedleni tuż po zakończeniu wojny. Nawet jeśli nowi osadnicy spotkali się na chwilę z właśnie wysiedlanymi dotychczasowymi mieszkańcami, na pewno (?) nie rozmawiali o muzyce. Trudno powiedzieć, czy jakiekolwiek niemieckie melodie zostały przejęte i włączone do repertuaru przez muzykantów – osadników. Raczej nie.

Tajniki tradycji muzycznych przywiezionych na Pomorze i tutaj kultywowanych przybliżał mi przede wszystkim prof. Bogdan Matławski[1] oraz niestrudzony badacz terenowy i muzykant, nauczyciel, animator życia muzycznego Ryszard Głogowski. Urodził się1945 r. w Ustroniu Morskim. Przyczynił się do zachowania pamięci o wielu utalentowanych muzycznie osobach, które osiedliły się na terenie Pomorza Zachodniego po 1945 roku. Jest kierownikiem Zespołu Śpiewaczego „Kresowianka” z Letnina. W 2016 roku przygotował i opublikował śpiewnik pt. „Pieśni z Milatycz koło Lwowa w sercach zachowane”.

 

Posłuchaj:

Melodia taneczna spod Drohobycza, zasłyszana od Eliasza Sieniawskiego. Gra Ryszard Głogowski

 

W pamięci współczesnych mieszkańców regionu i badaczy/animatorów zachowany jest dorobek i biografie kilku nieżyjących już postaci o wybitnym dla kultury muzycznej znaczeniu. Na pierwszym miejscu wymienić należy cymbalistę Edwarda Mojsaka. O jego życiu można by nakręcić trzymający w napięciu film przygodowy[5]. Był m.in. pomysłodawcą Ogólnopolskiego Turnieju Instrumentalistów Ludowych w Gryfinie.

Kolejna niezapomniana postać to muzykant, poeta, kompozytor, wszechstronny twórca – Jan Iwaszczyszyn[6]. Jego kompozycje wykonuje m.in. Zespół Śpiewaczy „Stawnianki” ze Stawna (gm. Kamień Pomorski).

 

Posłuchaj:

„Bośmy są ze Stawna”. Słowa i muzyka – Jan Iwaszczyszyn. Zespół Śpiewaczy „Stawnianki”, nagranie z płyty zespołu wydanej w 2014 roku / archiwum projektu „Tutejsi”

 

Zespół Śpiewaczy „Stawnianki” (Stawno k. Kamienia Pomorskiego) – powstał w 1984 roku z inicjatywy Janiny Latawiec. Początkowo działał jako grupa kultywująca tradycje teatru obrzędowego. Rok później instruktorem muzycznym zespołu został nieżyjący już wybitny twórca ludowy Jan Iwaszczyszyn – muzyk, autor wielu pieśni, rzeźbiarz, malarz. Członkinie zespołu aktywnie działają dla dobra swojej wsi i regionu, prowadzą zajęcia edukacyjne dla dzieci i młodzieży, występują na koncertach, przeglądach folklorystycznych i festiwalach w kraju i za granicą, na których zdobyły wiele nagród i wyróżnień.

Skład zespołu: Lidia Dziobak – kierownictwo, Ewa Jankowska, Halina Jankowska, Stanisława Dzieruk-Krzysztofik, Genowefa Cywka, Jola Janina Witkowska, Emila Miaskowska, Halina Jurkiewicz, Kazimiera Woźniak, Sabina Dzieruk, Maciej Szostak, Piotr Piętka – instruktor muzyczny.

 


4. Niepełne opowieści i niezadane pytania – tradycje muzyczne przed 1945 r.

Zdjęcie zrobione prawdopodobnie pod koniec lat 30. Pochodzi z niemieckiego albumu rodzinnego znalezionego na strychu jednego z domów w małej wsi pod Pyrzycami. Widzimy na nim muzykantów z charakterystycznym dla tego regionu przed wojną instrumentarium, na które składały się m.in. akordeon diatoniczny, skrzypce i mandolina. Fot. ze zbiorów M. Hołowni. Archiwum terenowe Ewy Grochowskiej

Spuścizna muzyki tradycyjnej Pomorza niemieckiego współcześnie (i historycznie, czyli tzw. Pomorza Wschodniego – do 1945 r. części Niemiec, dziś jest to Pomorze Zachodnie w Polsce) jest możliwa do zbadania przede wszystkim na podstawie źródeł archiwalnych.

Jednym z pomysłów na przyjrzenie się muzyce Pomorza Zachodniego w perspektywie historycznej jest projekt PoMore TanzOrkiestra. Powstał na Pomorzu Zachodnim na przełomie 2018 i 2019 r. z mojej inicjatywy. Tworzą go artyści polscy i niemieccy, którzy na co dzień zajmują się tradycjami muzycznymi swoich rodzinnych krajów i regionów: grają do tańca, badają śpiew tradycyjny i muzykę instrumentalną, uczą tańca, śpiewu i gry na instrumentach, realizują koncerty, pokazy, warsztaty, animują kulturę lokalnych społeczności. Marzeniem grupy jest przywrócenie do żywej praktyki muzyki tradycyjnej Pomorza w szerokim kontekście geograficznym, historycznym i kulturowym, po obu stronach dawnej i współczesnej granicy. Trudna historia regionu jest inspiracją do wspólnej pracy – nasi polscy i niemieccy przodkowie doświadczyli wojny i przesiedleń, wraz z nimi wędrowała muzyka i pamięć, z której czerpiemy. Punktem wyjścia do twórczości muzycznej jest praca badawcza – przyglądamy się przedwojennym źródłom, materiałom archiwalnym, zapisom nutowym z dzisiejszego Pomorza Zachodniego po stronie polskiej i położonego po stronie niemieckiej Pomorza Przedniego (Vorpommern). Słuchamy też melodii i pieśni przywiezionych na Pomorze przez powojennych osadników.

Dokonujemy rekonstrukcji, dekonstrukcji i konstrukcji, korzystamy z doświadczeń zdobytych podczas nauki u wiejskich mistrzów i kontynuatorów tradycji, pytamy, szukamy wspólnego języka interpretacji, wymieniamy się wiedzą i doświadczeniem.

Fot. Aleksandra Rózga. Archiwum projektu PoMore TanzOrkiestra

Tekst powyższy jest próbą nakreślenia muzycznego obrazu wyjątkowego regionu, którego mieszkańców po II wojnie światowej zmuszono do wyjazdu. Innych, mieszkających tam z rodzinami współcześnie bądź ich przodków postawiono – w wielu przypadkach także pod przymusem – przed trudnym zadaniem budowania nowego życia, kultury i tożsamości.

Ciąg dalszy tej opowieści z pewnością nastąpi.

 


Przypisy:

[1] Program „Tutejsi: tradycje muzyczne Pomorza Zachodniego” (2017). Podejmowane w ramach programu działania miały na celu przegląd miejscowych tradycji muzycznych, przywrócenie należnego im miejsca w lokalnej kulturze, praktykach kulturowych i edukacji oraz przekazanie ich młodszym pokoleniom. Założeniem programu jest umieszczenie województwa zachodniopomorskiego na mapie Polski jako miejsca, gdzie tradycje muzyczne są nadal żywe, mimo niesprzyjających okoliczności historycznych (powojenne migracje i przesiedlenia ludności). Tereny te są wyjątkowym obszarem, do którego po II wojnie światowej ludzie przywieźli ze swoich dawnych lokalnych ojczyzn opowieści, pamięć o obrzędach, zwyczajach i tradycjach. Zmieniło to oblicze kulturowe i społeczne nowego miejsca zamieszkania. Pamięć i dziedzictwo kulturowe powojennych mieszkańców regionu i ich potomków jest cennym kapitałem kulturowym i społecznym.
Program realizowany był w Centrum Współpracy Międzynarodowej Grodno przez Fundację Europejski Fundusz Rozwoju Wsi Polskiej. Badania terenowe prowadzili: Ewa Grochowska, Olga Kozieł, Paweł Grochocki, Joanna Szaflik.
Zobacz więcej: www.soundcloud.com/tutejsi

[2] Genealogie: muzyka Pomorza Zachodniego (2018–2020). Projekt jest przedsięwzięciem artystycznym i badawczym dedykowanym muzyce tradycyjnej Pomorza Zachodniego w ujęciu historycznym i współczesnym. Ma także rys społeczny – dotyka nie tylko dziedzictwa kulturowego sensu stricto, ale także zagadnień związanych z kontekstami istotnymi dla tradycji: tożsamością, pamięcią i sposobami ich przekazu w rodzinie oraz między pokoleniami.Inspiracją do tego pomysłu są działania, jakie realizuję od pewnego czasu wpółnocno-zachodniej części regionu, związane z edukacją w obszarze muzyki tradycyjnej i popularyzacją tej tematyki. Spotykają się one z żywym odzewem ze strony wielu osób i środowisk zainteresowanych tematem przekazu i kontynuacji tradycji muzycznych współcześnie, zdiagnozowaniem potrzeb w tym zakresie, a przede wszystkim używaniem języka i narzędzi muzyki tradycyjnej do wspólnych praktyk kulturowych. W tym regionie, z powodów historycznych, jest to – według mnie – o wiele trudniejsze niż w innych częściach Polski. Pomorze Zachodnie to szczególne miejsce na mapie Polski, opisywane przez badaczy i etnomuzykologów jako obszar, gdzie miejscowe tradycje muzyczne są trudne do sklasyfikowania jako zjawiska typowe dla całego regionu i odnoszące się do wspólnych źródeł miejscowej kultury. Jest to związane z powojenną historią regionu, jego stopniowym zasiedlaniem (od 1945 roku) przez osadników z całej Polski w jej współczesnych i przedwojennych granicach. Konsekwencją tych procesów jest często akcentowane w rozmowach przez mieszkańców regionu poczucie braku przynależności do nowego terytorium (przekazywane również pokoleniowo), problemy definicyjne związane z tożsamością kulturową odnoszące się szczególnie do obszaru tradycji muzycznych, poczucie tymczasowości i podkreślane bardzo często przekonanie o małej wartości rodzimych tradycji muzycznych w porównaniu z dziedzictwem muzyki tradycyjnej w innych regionach Polski. Zwraca na to uwagę wielu zachodniopomorskich animatorów, badaczy i członków zespołów muzycznych. Wywołuje to dość paradoksalną i niezgodną ze stanem faktycznym autorefleksję, że na Pomorzu Zachodnim nie ma ciekawych i wartych uwagi ludowych tradycji muzycznych. Tymczasem bardzo cennym kapitałem kulturowym tego regionu jest dziedzictwo muzyczne przywiezione przez wyżej wspomnianych repatriantów i osadników, pamiętane i przekazywane do dziś w obrębie rodzin i wspólnot sąsiedzkich, o czym przekonałam się podczas badań terenowych.
Zobacz więcej:
www.soundcloud.com/muzycznegenealogie
Facebook/muzykaPomorzaZachodniego

[4] Zacytowany fragment pochodzi z tekstu mojego autorstwa – wstępu do płyty CD „Tutejsi. Zachowane w pamięci mieszkańców Pomorza Zachodniego”, wydanej w 2017 roku.

[5] Fragment tekstu mojego autorstwa – wstępu do płyty CD „Tutejsi. Zachowane w pamięci mieszkańców Pomorza Zachodniego” (2017).

[6] Zobacz więcej: www.pl.wikipedia.org/wiki/Bogdan_Matławski

 


Artykuł powstał w ramach projektu „Współczesne konteksty i praktyki w obszarze muzyki tradycyjnej” realizowanego przez Forum Muzyki Tradycyjnej w 2019 roku

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.

Zamknij