Folklor w województwie podkarpackim to swoisty tygiel. Nie jest zatem słuszne mówienie o jednolitej „kulturze Podkarpacia”. Od wieków był to teren pograniczny, przez długie lata zdominowany (w dużym uproszczeniu) przez ludność polską na zachodzie i rusińską na wschodzie oraz południu, z innymi naleciałościami etnicznymi. Na potrzeby wpisu zajmę się terenami polskimi, które można określić makroregionem Rzeszowszczyzny, dzielącym się na trzy etnograficzne obszary.
Mamy więc Lasowiaków zamieszkujących Puszczę Sandomierską, Rzeszowiaków mieszkających od Ropczyc po Przeworsk oraz Pogórzan (wg Franciszka Kotuli Podgórzan), którzy osiedlali się na przedpolu Karpat, nie będąc jeszcze góralami. Każda z grup ma odrębną historię osadnictwa, wykazuje różnice dialektologiczne i ma różne stroje. Ciężko jest wyznaczyć kanoniczne składy kapel dla każdego regionu, są widoczne pewne różnice, m. in. w repertuarze, choć galicyjska przeszłość powodowała przenikanie się elementów folkloru.
Podobnie jak we wszystkich sąsiednich regionach, podstawowym instrumentem na całej Rzeszowszczyźnie były skrzypce, manufakturowe lub wykonane przez wiejskiego stolarza-lutnika. Pierwszy skrzypek, prymista, dobierał sobie współpracowników, zaś od jego nazwiska mianował się zespół. Czasem w zespole grał drugi prymista, który w zależności od umiejętności grał wariację względem głównej melodii bądź powtarzał ją. Częściej jednak występowały skrzypce sekundujące, stanowiące bazę harmoniczną. Zdecydowana większość wiejskich muzykantów była samoukami – niektórym udawało się pobierać naukę u starszych skrzypków, zapłatą mogła być np. pomoc na gospodarce. O ile muzykanci stanowili we wsi elitę kulturalną, o tyle niemal nigdy nie byli osobami zamożnymi – muzyka zazwyczaj stanowiła dodatkowe źródło utrzymania.
Podstawę rytmiczną stanowiły basy. Małe lub duże, przeważnie roboty miejscowych stolarzy, od poł. XX w. zastępowane przez fabryczne instrumenty. Podawały prymę akordu na mocnej części taktu, w dwuosobowych zespołach często również na słabej. Basistą często zostawał starszy skrzypek, który nie miał już sił do wielogodzinnej gry. Po II wojnie światowej, u schyłku tradycyjnej kultury muzycznej, basy zaczęto zastępować najpierw bębnami, następnie zestawami perkusyjnymi. Bębny nie weszły jednak do kanonu instrumentarium Rzeszowszczyzny i w kapelach o tradycyjnym charakterze nie są obecne.
Służba w cesarsko-królewskiej armii pozwoliła rozszerzyć składy muzyk o instrumenty dęte. Poborowi przywozili klarnety, które u Pogórzan i Rzeszowiaków występowały powszechnie, u Lasowiaków o wiele rzadziej. Były to początkowo instrumenty w stroju C, z czasem wyparły je klarnety B. Obecne były także trąbki, jednak były mniej popularne jak klarnety. Instrumenty dęte zazwyczaj grały drugi głos. Doświadczony muzykant zdobił go ornamentami. Pod koniec XIX w. w miasteczkach (przeważnie w ramach TKKF „Sokół”) powstawały orkiestry, dzięki czemu instrumenty dęte oraz znajomość zapisu nutowego jeszcze bardziej się upowszechniały.
Bardzo charakterystycznym instrumentem dla Rzeszowszczyzny są cymbały. Obecne m.in. w muzyce żydowskiej, węgierskiej i cygańskiej oraz na Litwie, przeniknęły do tradycyjnej muzyki Rzeszowszczyzny. Były obecne u Pogórzan i Rzeszowiaków, od północy sięgały po okolice Przeworska i Grodziska Dolnego. U Lasowiaków nie były znane. To bardzo wszechstronny instrument, który mógł pełnić rolę zarówno melodyczną, jak i harmoniczno-rytmiczną – zdarzały się zespoły, gdzie cymbalista zastępował skrzypka sekundzistę. W okolicach II wojny światowej cymbały zaczęły zanikać na rzecz harmonii lub akordeonu. Wskutek rozwoju ruchu folklorystycznego (powstawanie przyzakładowych kapel oraz ZPiTów) i inicjatyw podejmowanych przez WDK w Rzeszowie (Spotkania Cymbalistów, Letnia Szkoła Gry na Cymbałach), oraz obecności w regionie budowniczych instrumentów (m.in. Jerzego Panka i Marka Kruczka), na powrót stały się popularne i są spotykane nawet na terenach, gdzie historycznie nie występowały.
Bardzo ważnym instrumentem Rzeszowszczyzny i praktycznie całej Galicji była lira korbowa, instrument charakterystyczny dla kultury wędrownych dziadów. Służyła do akompaniamentu dla odśpiewywanych przez nich pieśni ze świata. Zaostrzenie przepisów prawnych dotyczących żebractwa i włóczęgostwa w dwudziestoleciu międzywojennym spowodowało ograniczenie i zanik tej specyficznej formy działalności kulturalnej, jednakże pod koniec XX w., dzięki pracy pochodzącego z Haczowa koło Krosna Stanisława Wyżykowskiego (ur. 1927) i jego uczniów, instrument odrodził się i jest bardzo szeroko wykorzystywany; od muzyki tradycyjnej przez folk po jazz.
W połowie XX w., gdy tradycyjny folklor zaczął ustępować miejsca „dżezom ze świata”, przy ośrodkach kultury i zakładach powstały licznie kapele ludowe – wcześniej zespoły określano mianem „muzyki”. Muzykanci mieli możliwość kontynuowania profesji, już w oderwaniu od pierwotnego kontekstu. Dostawali stroje regionalne oraz możliwość występów na konkursach i państwowych uroczystościach; wszak folklor w PRL bywał zawłaszczany do celów propagandowych. Kapele stawały się bardzo rozbudowane, pojawił się śpiew solowy bądź grupowy (tradycyjnie śpiewano na zawołanie tańca). W prawie każdym składzie zaczął się pojawiać akordeon, który często był wykorzystywany do akompaniowania grupom śpiewaczym. Zdarzało się, że instrumenty były dwojone, trojone, wprowadzano także takie, które nigdy na tym terenie nie występowały, jak flety, a nawet gitary. Idzie za tym również pomieszanie repertuaru tradycyjnego z biesiadnym i popularnym.
Trudną rzeczą jest wyznaczyć ten właściwy skład kapeli Rzeszowszczyzny. Wpływy obcych regionów, specyficzny charakter i nierównomierny rozwój poszczególnych terenów oraz przemiany dokonujące się na przestrzeni czasu powodowały, że trudno jest wyznaczyć składy kanoniczne. Podsumowując, o ile praktycznie na całej Rzeszowszczyźnie podstawą było trio: prym, sekund i basy, tak u Pogórzan i Rzeszowiaków bardzo często spotykano klarnety i cymbały (niekoniecznie równocześnie), rzadziej trąbkę, a u Lasowiaków, gdzie komunikacja była na niskim poziomie, nowości przychodziły później i normą był skład dwóch (prym i basy) do maksymalnie czterech muzykantów (sekund i klarnet). Nieraz do ogrania imprezy musiał wystarczać fujarkarz, harmonijkarz lub skrzypek.
O współczesnej formie muzyki na Rzeszowszczyźnie najlepiej przekonać się osobiście, np. na licznie organizowanych potańcówkach, do czego gorąco zachęcam.
Literatura:
– Wstęp do badań etnograficznych dotyczących muzyki organizowanych przez Muzeum Etnograficzne im. Franciszka Kotuli w Rzeszowie aut. Jolanty Danak-Gajdy
Muzyka ludowa Podkarpacia | www.muzeumetnograficzne.rzeszow.pl
– Franciszek Kotula „Muzykanty”, Warszawa 1979
– Praca zbiorowa pod red. dr hab. Katarzyny Barańskiej, Jolanty Dragan „Folklor Rzeszowiaków. Obraz przemian”, Kolbuszowa 2018
– Praca zbiorowa pod red. dr. Krzysztofa Ruszla „Źródła kultury ludowej Puszczy Sandomierskiej”, Kolbuszowa 2014
– Materiały własne
Wojciech Dulski (ur. 1992) – fotografik, regionalista, multiinstrumentalista. Pracownik Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej oraz członek zarządu Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego oddziału w Rzeszowie. Założyciel oraz prezes Stowarzyszenia „Gdzieś Tu”, organizator oraz dokumentalista wydarzeń związanych z kulturą ludową Rzeszowszczyzny, w tym ponad 20 potańcówek. Sekundzista Kapeli Łola oraz Kapeli Przewrotniacy, okazjonalnie prymista a nawet basista, gra także na perkusji i instrumentach klawiszowych w folkrockowym zespole Łubu Dubu oraz na sakshornie w orkiestrze dętej w Głogowie Małopolskim. Członek Zespołu Ludowego „Górniacy” z Kolbuszowej Górnej, w którym gra, śpiewa, tańczy i kolęduje. Znawca i propagator twórczości literackiej Franciszka Kotuli oraz podróżnik śladami jego tekstów. Autor felietonów poświęconych kulturze i sztuce ludowej. Kilkukrotny uczestnik najważniejszych konkursów i festiwali związanych z folklorem w Polsce (Kazimierz Dolny, Bukowina Tatrzańska, Warszawa, Trzciana k. Rzeszowa, Płock). Lubi obalać mity i odkłamywać kwestie związane z folklorem.