Planując badania nad obrzędowością weselną na Podlasiu, wybrałam trzy gminy, a w nich po kilka miejscowości, które dość dobrze poznałam, by tam właśnie przyjrzeć się częściom składowym wesela, jego symbolice i pieśniom.
Skupiłam się przede wszystkim na wsiach: Dobrowoda, Dasze (gm. Kleszczele), Malinniki (gm. Orla), Gorodzisko, Krzywiec , Kożyno (gm. Narew). We wszystkich mieszkają lub mieszkały znakomite śpiewaczki, najstarsze depozytariuszki pieśni i obrzędów. Mimo tego, nie we wszystkich miejscowościach obrzęd weselny i pamięć o nim zachowały się w podobnym kształcie.
Pani Wiera Niczyporuk (ur. 1940 r.), kierująca zespołem „Malinki” z Malinnnik, znana też jako solistka, nauczycielka tradycyjnego śpiewu, laureatka wielu konkursów, z wiejskiego tradycyjnego wesela pamięta niewiele. W czasach jej młodości przygotowywano jeszcze korowaj, ale zwyczaj szybko tracił na popularności. W jej repertuarze znajduje się nie więcej niż kilkanaście pieśni weselnych, mimo iż w jej opowieściach przewijają się wspomnienia ośpiewywania wesel u wszystkich koleżanek. To jasno wskazuje, że akurat tam obrzęd zachował się w szczątkowej formie.
Inaczej jest w gminach Narew i Kleszczele. Tam przebieg wesela jest pamiętany o wiele lepiej, z poszczególnymi pieśniami, opisem ważnych momentów. Weselny korowaj występuje tu tylko w opowieściach najstarszych śpiewaczek i zdaje się, że nie pełnił on tak ważnej funkcji jak np. w Dobrowodzie. W Łosince czy Krzywcu drożdzowe bułeczki – korowajczyki były wypiekane w prostokątnych blachach i przynoszone na wesele przez ciotki, sąsiadki panny młodej. Nie było okrągłego obrzędowego ciasta, którym uroczyście obdzielano gości weselnych. Pamięta się tu za to dużo przyśpiewek – a to na druhny, a to na marszałka.
W Dobrowodzie pieśni i pamięć o obrzędzie weselnym przetrwały do dziś. Samych przyśpiewek korowajowych jest dwadzieścia. Mieszkają tam osoby (również z młodszego pokolenia), które są w stanie upiec korowaj i małe korowajczyki, gdy zajdzie taka potrzeba. Najstarsze śpiewaczki pamiętają mnóstwo pieśni i potrafią opowiedzieć, kiedy dokładnie się pojawiały, bardzo dobrze znają kontekst wykonawczy.
Malinniki (gmina Orla)
Przed weselem w domu panny młodej był przygotowywany korowaj. Schodziły się rówieśniczki, kuzynki, sąsiadki, mężatki i panny. Było ich od kilku do kilkunastu. Pod wodzą matki chrzestnej przygotowywały wspólnie ciasto, a później formowały z niego duży korowaj praz mniejsze korowajczyki. Duży korowaj ozdabiany był warkoczem i różami z ciasta. Pani Wiera Niczyporuk nie pamięta ilości ozdób. Korowaj pieczono w okrągłym naczyniu – prodiżu, wielkim garnku zwanym saganem. Nie zachowały się pieśni śpiewane tego wieczora, chociaż pani Wiera pamięta, że dawniej śpiewano.
Wesele odbywało się w niedzielę. Dziewczyna była ubierana w suknię ślubną oraz inne dodatki przez starszą druhnę. Za pazuchą musiała mieć przygotowane miejsce na pieniądze ze spomahania. Sukienki często były pożyczane od starszych sióstr, koleżanek, sąsiadek. Buty najczęściej kupowano. Były eleganckie, częściej ciemne niż białe, bo o te było trudno. Welon także był nowy.
Do domu dziewczyny schodziła się najbliższa rodzina, zasiadała za stołem, by się posilić i ostatni raz zobaczyć dziewczynę jako pannę.
Druhny śpiewały, że w ogrodzie zaczynają rozwijać się rośliny, a u Mani zaczyna się wesele. Są tu przywołane postaci Boga, ojca, wszystkich świętych:
Zaczynajetsia, rozwywajetsia
W nowum horody z’ielje /2
Zaczynajetsia , rozwywajetsia /2
U Mani wes’iele /2
Buoh że juoj daje /2
Bateńko pomahaje /2
A wsie śwjatyje /2
Szcze j liude dobryje /2
Mogły też śpiewać inną pieśń na tę samą melodię, opisującą przejście dziewczyny, tu Manieczki, ze stanu panieństwa kojarzonego z zabawą, hulankami i beztroską, do stanu zamężnego. Piosenka wyraźnie wskazuje, że ten etap w życiu się kończy.
Wyszła Manieczka za woroteczka rozsypała karty / 2
Wże (j) mynajuts’a, wże (j) mynulis’a dywoćkija żarty / 2
Wyszła Manieczka za woroteczka rozsypała bulby
Wże (j) mynajuts’a, wże (j) mynulis’a dywoćkija hulby
Wyszła Manieczka za woroteczka rozsypała oriechi
Wże (j) mynajuts’a, wże (j) mynulis’a dywoćkija śmiechi
Znana jest jeszcze inna pieśń, w której Manieczka, stojąc pod kaliną, składa ręce i ciężko wzdycha, płacze nad swoim losem. Przychodzą do niej kolejno ojciec, potem matka, mówiąc, że dają jej wszystko, co mają w domu, ale dobrej doli nie mogą jej zapewnić:
Wyszła Manieczka za woroteczka
Pud kalinoju stała, pud czerwonoju stała
Ruczki zhornuła, tiażko wzdychnuła
Żałosno zapłakała/2
Pryszow do jeje bateńko jeje
Czoho dytiatko płaczesz, czoho rodnoje płaczesz
Ja ż tobie daju szto w doma maju
Doleńki ne whadaju /2
Pryszła do jeje mateńka jej
Czoho dytiatko płaczesz, czoho rodnoje płaczesz
Ja ż tobie daju szto w doma maju
Doleńki ne whadaju /2
Podczas błogosławieństwa rodziców druhny śpiewały:
Stelitsia zelieczko po zastolju jduczy
Kłaniajsia Manieczko do szl’ubu jeduczy
Staromu j małomu, bateńku swojomu /2
Bateńku j matjunci, bratiku j sestruonci /2
Bratiku j sestruonci i wsiouj rodinonci /2
Dziewczyna musiała się ukłonić i pożegnać z wymienionymi w pieśni osobami, wiedząc, że po ślubie zamieszka w domu męża.
Moment spomahania to czas obdarowywania pieniędzmi i wzniesienia toastu za pannę młodą i jej przyszłe, nowe życie. Podarowane pieniądze panna młoda chowała za pazuchą i miała z nimi jechać do cerkwi – była to wróżba dostatku, obfitości w nowym życiu. Pan młody natomiast chował pieniądze w bucie.
Persza kwietoczka, mołoda Mania
Spomahaj bateńku, spomahaj ruodneńki
Wołamy, korowamy, biełymi tal’aramy
Czerwonymy czerwuonc’amy /2
Druha kwietoczka mołody Pietia
Spomahaj bateńku, spomahaj ruodneńki
Wołamy, korowamy, biełymi tal’aramy
Czerwonymy czerwuonc’amy /2
Panna młoda ze starszym drużbantem i druhną jechali do cerkwi. Rodzice i ciotki zostawali w domu, żeby naszykować jedzenie na przyjazd weselników. Niestety nie zachowały się pieśni na wyjazd do ślubu.
Pan młody jechał do cerkwi oddzielnie. Po ślubie wracał już razem ze swoją żoną do jej domu. Za nimi jechała także jego rodzina. Przyjęcie weselne trwało długo. Kapela przygrywała do tańca najczęściej w innym miejscu, np. w domu sąsiadów, rodziny lub w wiejskiej świetlicy. Tańczyła głównie młodsza część gości. Nie brakowało też śpiewania pieśni powszechnych czy żartobliwych przyśpiewek obśmiewujących gości, np. starszego swata:
Starszy swat, starszy swat
Ne wmieje oraty
Wuon powynion starszu drużku
Toj pociłowaty /2
Starszy swat, starszy swat
Ne wmieje kosyty
Wuon powynion starszu drużku
Na rukach nosyty /2
Oj swatyku, swatyku
Zelonoje z’ielie
Jak ty budesz żenytysia
Prydu na wes’iele /2
Oj swatyku, swatyku
Dobre spaty w zapyku
A szczej lepy na peczye
Z drużeczkoju u noczye /2
Na koniec pierwszego dnia wesela dzielono korowaj, po czym młodzi jechali na noc do domu młodego. Spali w oddzielnym pomieszczeniu – np. komorze. Rano jedli wspólnie śniadanie. Potem przyjeżdżali goście weselni panny młodej, wioząc na furze skrzynię posażną z tkaninami: obrusami, ręcznikami obrzędowymi, narzutami, pościelą, kożuchem, ubraniami. Często w posagu były także sztućce i naczynia.
Drugi dzień wesela był mniej uroczysty od pierwszego.
Dobrowoda (gm. Kleszczele)
Tu korowaj był bardzo ważnym elementem wesela. Piekły go panny i mężatki w domu panny młodej i w domu pana młodego. Oba korowaje rozdawało się gościom weselnym – ten od panny młodej w weselną niedzielę, ten od pana młodego w poniedziałek. Korowajnice, czyli osoby zaproszone do wypiekania korowaja, pod wodzą matki chrzestnej dziewczyny zajmowały się przede wszystkim formowaniem z ciasta ozdób na dużego korowaja oraz małych korowajów zwanych korowajczykami. Zarówno ozdoby, jak i małe korowajki formowane były na kształt różyczek oraz ptaszków – gąsek (w lokalnej gwarze to huski). Duży, okrągły korowaj wieńczy 12 gąsek i 12 różyczek ułożonych w dwa okręgi naprzemiennie. Korowajnice bardzo dbają, by ciasto urosło, by ozdoby były ładne, a finalnie by korowaj był dobrze upieczony. Miało to wróżyć szczęśliwe życie młodej pary. By zapewnić dostatek finansowy, do korowaja (na sam środek ciasta) wkładano monetę, która podczas dzielenia miała trafić do nowożeńców. Podczas tego wieczoru śpiewano rozmaite przyśpiewki związane z czynnościami wokół korowaja lub adresowane do konkretnych osób biorących udział w jego przygotowaniu.
Dbajte, drużeńky, dbajte
Korowaj hybajte
W kyszyni ne chowajte
Ny raz toje wyszło
W kyszyniech tysto wzyjszłoChoroszy nasz korowaj choroszy
Bo choroszyji korowajnycy robyly /2
Krasneńki nasz korowaj krasneńki
Bo krasneńkiji korowajnycy robyly /2
Wysoki nasz korowaj wysoki
Bo wysokiji korowajnycy robyly /2
Cycaty nasz korowaj cycaty
Bo cycatyji korowajnycy robyly /2Oj deż taja hospodynia szczo w szuby
Nychaj szukaje do korowaja kociuby /2
Oj deż taja hospodynia szczo myła
Nychaj szukaje do korowaja pomyła /2
Oj deż taja hospodynia szczo w chaty
Nychaj szukaje do korowaja łopaty /2
Po wyjęciu korowaja z pieca zasiadano do posiłku, a pan młody ze swoim drużbantem przyjeżdżał wykupić soroczkę. Targowali się długo, a druhny śpiewały:
Oj, borom, borom, borowynamy
Jichaw Iwanko wyczorynamy
Wyczorynamy, win bardzo pjany
Odczyny, Manioczka, ja twij kochany
Ny odczyniusia, batyńka bojusia
Odczyny okenece, chocz podywlusia
Stoły i ławy pozastyłany
Pszanyczhono chliba ponakładane
Zylonoho wyna ponalywane
Mołoda Manioczka choroszeńko wbrana
Pierwszy dzień wesela odbywał się w domu dziewczyny w niedzielę. Jedzenie weselne było szykowane od wtorku lub środy przez rodzinę, a wędliny często zamawiano albo kupowano. Dom trzeba było zawczasu wysprzątać, umyć podłogi, okna, meble wynieść do stodoły, a od sąsiadów pożyczyć stoły, krzesła, ławy, naczynia i sztućce.
Rano drużbanci chodzili po wsi i zapraszali na wesele. W tym czasie starsza druhna lub druhny ubierały pannę młodą, zazwyczaj poza jej domem.
Wyjdy matiunko pohlady
Jak twoje dytie ubraly
Ubraly, ukwitowaly
Aż lude dywowaly
Na moru woda lilije
Za stołom dytie bylije
Bylije, lebedyje
Jak taja lybedońka
Jak czerwonaja roża
Panna młoda siadała (dawniej na odwróconej dzieży przykrytej kożuchem) za stołem, pod pokutiem (świętym kątem). Mówiło się, że siada na posah lub posad. Na stole przed nią znajdował się talerz przykryty białą chusteczką – tak zaczynało się tzw. spomahanie. Na talerzu pieniądze kładli najpierw rodzice, potem rodzice chrzestni, rodzeństwo i reszta gości. Młoda dziękowała za każdy datek. Chusteczkę z zebranymi pieniędzmi trzeba było zawiązać i schować pod sukienką (najczęściej w biustonoszu).
Oj, rode, rode, rode bohatyj
Idite Manoczcy toj spomahaty
Kyńte bratyky toj po ryblyku
Wite systrynku chocz po hroszyku
Goście weselni posilali się, wznosili toast za pannę młodą i jej przyszłego męża. Posiłek nie trwał długo. Później na środku pomieszczenia stawiano jeden ze stołów. Panna młoda miała trzy razy obejść stół, kłaniając się rodzicom i prosząc ich o błogosławieństwo.
Manioczka poza stilu chodyt
Za soboju try anioły wody
Perszyj anioł batyńko rodneńky
Druhij anioł mationka rodnaja
Tretij anioł sama mołodaja
Panna młoda wychodziła na zewnątrz, gdzie już czekał udekorowany wóz. Wsiadali na niego: panna młoda, starsza druhna, starszy drużbant, matka chrzestna z obrazem Matki Boskiej, muzykant, woźnica. Na pozostałych wozach siadała reszta gości. Ojciec obchodził trzykrotnie orszak weselny, kropiąc go święconą wodą. Rodzice zostwali w domu, by naszykować poczęstunek dla weselników.
Kropy, bat’ku kony
Prosy Boha doly
Kob kiń schodyw
Dytie zwozyw
Do Bożoho domu
Do cerkownoho stołu
Persza kwytoczka…
Harmonista (jeszcze dawniej był to skrzypek) przygrywał w drodze do i z cerkwi.
Buly my u szlubu /2
(j)A w bożomu domu
Nas pip zwyncziew
Ny mniho wziew
Czytyry złotyji
Za naszy mołodyji
Po ślubie młoda para razem z gośćmi udawała się do domu rodzinnego panny młodej. Rodzice witali nowożeńców chlebem, solą i wódką. Po odśpiewaniu kilku pieśni przez gości weselnych wszyscy wchodzili do środka i zasiadali za stołami. Marszałek weselny prowadził najważniejsze momenty wesela. Goście weselni tańczyli, śpiewali przyśpiewki i żartobliwe pieśni.
Oj, po brodu, po brodu, po kolina w lebedu
Szczej po tuju dywczynu szczo choroszoho rodu /2
Choroszaja dywczyna, choroszoho stanu
A chtoż jeji lubyt’ bude jak ja perestanu /2
Oj, chotiw by ja lubyt’ no drużoczok ny wylyt
Jak zobaczu, toj zapłaczu, serce z żalu zabolyt /2
Oddała mnie mama zamuż za staroho
Szczej kazała szanowaty jak i mołodoho /2
A ja joho szanuju jak sobaku rabuju
Do prypona* prypynaju, try dni jisty ny dawaju /2
Prywiazała do stoła, a win zuby wyskala*
Skal, skal, wraży synu, pójdu woźmu chworostynu* /2
Chworostynu znajszła, pryohledyłasia
Szczej nad swoim stareńkym zmyłoserdyłasia /2Oj czu-czu, oj czu-czu, ja horiiłky choczu
Szczob daly, szczob daly, wysylijszy bulyb /2
A chto pje, a chto pje, tomu nalywajte
Chto ny pje, chto ny pje, tomu ny dawajte /2
I butyłka nowa, i w butyłcy nyma
Chylu, chylu – ny tecze, koło serca pycze /2
Oj, wypyty – to, to ja, zakusyty to to ja
Do roboty bolat boky, bo (j) ny syła moja /2
Oj, wypyła, wychylyła, sama sebe pochwalyła
A ja z dobro rodu, pju horyiłku jak wodu /2
Zachylywszysia w kutok, po dwi rumoczky w rotok
Po dwi rumoczky w rotok, kob ny boliw żywotok /2
Żywot bolyt, żywot bolyt, horylycy dajte
Horylyca ny pomoże, myłoho szukajte /2
Wypy swate, wypy tut, na tom swity ny dadut
Oj, dadut, czy ny dadut, wypy swate, wypy tut /2
Na koniec pierwszego dnia wesela pojawiał się korowaj wnoszony przez starszego drużbanta. Marszałek panny młodej uderzał wałkiem lub kijem o powałę, pytając: „Panie ojcze, pani matko, co zrobić z marcepanem boskim? Na ludzi rozdać, czy do skwirni schować?”. Sytuacja powtarzała się dwa razy – weselnicy odpowiadali, żeby korowaj schować, a dopiero za trzecim razem decydowali, że należy go rozdać. Para młoda dostawała pierwszy kawałek – ten ze środka, z monetą, potem posilali się pozostali.
Po weselu para młoda odjeżdżała na nocleg do domu pana młodego.
W poniedziałek goście panny młodej udawali na wesele do domu pana młodego. Wieźli ze sobą kufer posażny (z tkaninami, które dziewczyna wcześniej sobie przygotowała). Prosili o pozwolenie na wejście do domu. Zamiast młodych napotykali przebierańców i targowali się, aby wyszli do nich prawdziwi nowożeńcy. Rodziny oraz goście prześpiewywali się:
My do was pryjichaly
Ny pywa popywaty
Ny chliba pojidaty
Manioczky odwydaty
Później panna młoda obdarowywała rodzinę swojego męża (matkę, ojca, rodzeństwo, chrzestnych rodziców) prezentami.
Trzy dni później urządzano jeszcze poprawiny (pyryżowyny) w domu młodego, a w sobotę w domu młodej. Towarzyszył im śpiew.
Tam u komory
Za dwyrońkamy /2
Stojało łóżeczko z pyrynońkamy /2
Na tym łóżeczku
Iwanko leżyt /2
Na prawoj ruczeńcy skrypońku derżyt /2
Taja skrypońka
Żałosno hraje /2
Znaty Iwanka szczo win dumaje /2
A win dumaje
Manioczku wziaty /2
Kupyw syrpyka, ne wmije żaty /2
Ona zajmaje
Po kołosoczku /2
Znaje Iwanka po hołosoczku /2
Ona zajmaje
Powyżyj sebe /2
Ny żieła w batyńka, ny budu w tebe /2
W moho bateńka
To wsio pszanyca /2
A w tebe Iwanku, toj wsio mytlyca /2
Zrealizowano w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego