Przejdź do głównej zawartości strony

Najprościej, korowaj to obrzędowe ciasto drożdżowe o okrągłym kształcie. Mógł być misternie zdobiony ręcznie formowanymi różami, gąskami, warkoczami z ciasta, gałązkami owiniętymi ciastem, świeżym kwitnącym asparagusem, kwiatami z bibuły, wstążkami – w zależności od regionu, w którym był wypiekany. Jego idealnie symetryczny kształt można interpretować jako odniesienie do harmonii, równowagi, nieskończoności bez początku i końca, przemiany i odrodzenia. Symbolika sięgająca jeszcze czasów przedchrześcijańskich nawiązuje do kształtu i kultu słońca, kojarzonego z płodnością, dostatkiem i szczęściem – dlatego nie mogło go zabraknąć na weselu.


Korowajem nazywano także wieczór w przeddzień wesela, gdy w domach panny młodej i pana młodego grupa kobiet wspólnie przygotowywała obrzędowe pieczywo.

Zwyczaj wypiekania korowaja był kultywowany na Słowiańszczyźnie; w Polsce przede wszystkim na Podlasiu, Lubelszczyźnie, Suwalszczyźnie. Obecnie w większości tych miejsc obrzędowość oraz pamięć związana z korowajem zanikła. Dobrowoda w gminie Kleszczele na Podlasiu jest miejscem wyjątkowym, gdzie zarówno tradycja wypiekania korowaja weselnego1, jak i pamięć o weselnych pieśniach są wciąż żywe oraz przekazywane kolejnym pokoleniom.

Jak opowiadają depozytariuszki wiedzy o dawnych obrzędach, śpiewaczki Nina Jawdosiuk (ur. 1942 w Wojnówce, zam. w Dobrowodzie) i Walentyna Klimowicz (ur. 1943 w Dobrowodzie, zam. w Dobrowodzie): „Koliś na każdym wesielu buw korowaj i korowajczyki, tyje maleńki. Odin welyky od mołodoji i druhi od mołodoho. A pieśni do korowaja buło w nas dużo, na ciły weczór chwatało. Ciła Dobrywoda buła rozśpiwana. A diwczata robotny – chorosze szyli, tkali, wyszywali”.

Fot. Dorota Murzynowska

Przygotowanie posagu
Dziewczyna już od podstawówki przygotowywała sobie posah. Stanowiły go wyszywane obrusy, obrzędowe ręczniki, chusteczki, tkane na krosnach narzuty. Dla przyszłego męża szykowała soroczku i pudsztaniky (kalesony). Nina Jawdosiuk: „Za moich czasów to dużo ny buło. Dwi kapy, dwi w perebory, piat’ płachot w sztyry nyczylnyci. Wedłuh toho szczo typer majemo, to mało. Szcze wiadomo buła postela, peryna (z pirjem, nypereszyta) takaja na prawie dwa metry szyryny, odijało – każut kołdra (popereszywana), dwi poduszki, dwa jaśki, szcze takaja poduszka do spania, poszewki, prostyń– to w mene buly lniany, kilka sztuk. No i bil՚jo, koszula do spania, jakiś odiah, kotory z soboju zabrała do nowoho domu”.

Swaty
W latach młodości pań Niny i Walentyny młodzi wiązali się, zanim doszło do swatów. W tamtym czasie rodzice już nie decydowali, za kogo córka powinna czy musiała wyjść za mąż. Jednakże wciąż kultywowano tradycyjne zaręczyny. Swaty, inaczej zaruczyny przebiegały w określony sposób – do dziewczyny przychodził marszałek z panem młodym (marszałka mógł zastąpić ktoś inny, ale zawsze było to dwóch mężczyzn). Mieli ze sobą chustkę „szalonówkę”, a w niej chleb. Jeśli panna nie odniosła chleba, oznaczało to, że przyjmuje kawalera i wesele się odbędzie. Jednak w ciągu dwóch tygodni mogła się rozmyślić; gdyby w tym czasie oddała chleb razem z chustą, zaślubiny odwoływano.

Jeśli we wsi wiedziano, kto idzie w swaty, rozrzucano słomę na drodze od domu dziewczyny do chłopaka, a jak ten pochodził z innej wsi, to rozrzucali słomę od furtki dziewczyny w kierunku wsi, z której pochodził kandydat starający się o jej rękę.

W Wojnówce następnie odbywały się łady/dohowor (mówi się „idut na łady”). Dwa tygodnie po zaruczynach rodzice chłopaka i marszałek udawali się do dziewczyny, by porozmawiać z jej rodzicami i omówić szczegóły wesela – liczbę gości, poczęstunek oraz niezmiernie istotne kwestie posagowe.

Marszałek
Funkcję marszałka często obejmował członek rodziny – ojciec chrzestny, wujek, szwagier – musiał być to żonaty mężczyzna. Powierzano mu prowadzenie wesela, więc była to osoba dobrze zaznajomiona z przebiegiem poszczególnych etapów obrzędu, odważna, z poczuciem humoru, ciesząca się szacunkiem w społeczności.

Przygotowania do wesela
Wesela najczęściej odbywały się jesienią i zimą, gdy nie było prac polowych i łatwiej było przechowywać żywność. Przygotowania do wesela zaczynały się w poniedziałek. Urządzano świniobicie oraz wyprawiano się na kleszczelowski rynek po sprawunki, np. mięso na kiełbasy (jeśli własnego mięsa było za mało). We wtorek i środę były pieczone ciasta oraz wyrabiano wędliny.  Jak wspomina W. Klimowicz: „Pametaju buło ciasto z kisielami, z budyniom, jakiś tam sernik pekli. Jak moja sestra zamuż wychodyła, to jizdyła specjalno do Hajnówki po kisiel. Kupyła sto paczeczok kisielu. Ny buło de tych misok i tali rok stawlaty jak wże miew zastyhaty. Tato dosoczki kław na miski i tak na tuju dosoczku szcze odna myska i szcze odna. Pod łóżkom stawlali. A pośla na wesilu łożkamy jieli joho (…) Czasom na wesilach buw twaroh. Dawali do joho smytanu, cukru dali, utyrali. Stojaw w bulszych myskach, jieli łożkamy. A talerzyków ny buło jak teper szczo każdy maje swój talerzyk”.

Przyszła panna młoda dobierała druhny spośród krewnych i koleżanek, najczęściej rówieśniczek, wybierając z nich starszą druhnę, która m.in. miała za zadanie przygotować (uszyć lub kupić) białe chusteczki. Młodzi używali ich do trzymania świec, a drużbanci do trzymania koron nad głowami młodych (zanim do powszechnego użycia weszły białe rękawiczki). Szykowała również białe kokardki (czasem z dodatkiem kwitnącego asparagusa) do przypinania gościom weselnym (kawalerom z lewej strony, żonatym z prawej).

Korowaj z Dobrowody. Fot. Ewa Borkowska

Korowaj
Ważnym dniem weselnym był piątek. Wtedy to grupa kobiet i panien zbierała się w domu panny młodej, by przygotować pieczywo obrzędowe – korowaja.  Naukowcy uważają ten obrzęd za relikt dawnych zwyczajów z czasów wspólnoty rodowej, gdy pannę wydawał za mąż cały ród.  Zaproszenie w korowajnyci było rodzajem nobilitacji. Nie zapraszano wdów ani rozwódek, by panna młoda nie podzieliła ich losu. W niektórych wsiach kobiety w czasie menstruacji również nie mogły uczestniczyć w wypiekaniu (kobieta menstruująca była postrzegana jako nieczysta). W dawniejszych czasach do grona korowajnyc zaliczano tylko mężatki, pannom wolno było przygotowywać wyłącznie małe korowajczyki w kształcie gąsek lub różyczek. Najważniejszą korowajnycą była matka chrzestna, która czuwała nad całym procesem – przygotowywała rozczyn, zagniatała ciasto, potem wkładała je do pieca, a po upieczeniu wyjmowała.  Pomagały jej pozostałe kobiety.  Korowaj miał być dobrze wyrośnięty, rumiany – to wróżyło dostatnie życie młodych małżonków. Jeśli by się zdarzyło, że wyrósł wyższy niż otwór w piecu, zalecano wyjąć z pieca kilka cegieł, by uratować ciasto. Zniszczenie korowaja było złą wróżbą. Podczas całego obrzędu w domu nie mogło być żadnych mężczyzn. Nie otwierano też okien, by ciasto nie opadło. Dbano o czysty strój, a nawet nakrycia głowy – by żaden włos nie wpadł do ciasta. Korowajnice wybierając się do domu panny młodej, brały ze sobą jajka, mąkę, cukier, mleko – by symbolicznie „dołożyć coś od siebie”.

Przepis na korowaj weselny (wg przepisu Niny Jawdosiuk):

– 10 całych jajek
– 12 żółtek
– 2 litry mleka
– 200 g drożdży
– 4 kg mąki
– 1 kg cukru
– 350 g masła śmietankowego
– 2 aromaty waniliowe

Z ciepłego mleka, drożdży i 2 kg mąki należy zrobić rozczyn. Po około 1,5 godz. dodać jajka  ubite z cukrem i żółtka oraz resztę mąki. Zagnieść ciasto, dodając pod koniec roztopione masło i aromaty. Ciasto włożyć do dużej miski lub dzieży, przykryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia na 1–1,5 godz. Po wyrośnięciu wyjąć ciasto na stół i ponownie zagniatać. Część ciasta włożyć do naczynia o okrągłym kształcie (np. prodiż, wysoka forma do pieczenia). Odstawić do wyrośnięcia. Z ciasta ulepić 12 maleńkich husok (gąsek) i różyczek, ozdobić nimi wierzch korowaja, który w międzyczasie wyrósł w formie. Całość posmarować roztrzepanym jajkiem, delikatnie palcami zrobić na środku dołek, włożyć do niego monetę, a na nią średniej wielkości różyczkę zrobioną z ciasta. Następnie w dwóch okręgach na przemian układać gąski i różyczki. Z pozostałego ciasta formować korowajczyki – większe gąski i różyczki; układać je na blachach niezbyt blisko od siebie. Posmarować roztrzepanym jajkiem i włożyć do rozgrzanego pieca lub piekarnika. Duży korowaj piec około 1,5 godz., mniejsze krócej.

Korowajowe pieśni i przyśpiewki
Wypiekaniu korowaja towarzyszył śpiew, np. rodzaj zawołania, zaproszenia sąsiadek do wspólnej pracy:

Wyjdu ja na jołońku /2
Stanu ja na hrudońku
Huknu na susidońky
Susidońky moji,
Chodite odo mni
Do mojoho dytieta
Korowaja robyty

W trakcie zagniatania ciasta śpiewano:

Korowaj mysyly /2
Boha prosyly
Kob jim dobre żyłosia
I w żyti wsio wyłosia
Persza kwytoczka młoda Manioczka
Korowaj mysyly /2
Boha prosyly
Kob jim dobre żyłosia
I w żyti wsio wyłosia
Druha kwytoczka mołody Iwanko
Korowaj mysyly /2
Boha prosyly
Kob jim dobre żyłosia
I w żyti wsio wyłosia

Oraz przyśpiewkę:

Stił stoit na nóżkach
Korowaj roblat na ruczkach
Okna myhajut
Ławy dryhajut
Piczka ryhocze
Do korowaja chocze /2

Pojawiała się także przyśpiewka, której bohaterką jest gospodyni, proszona, by przyniosła: pogrzebacz, miotłę, a wreszcie łopatę do włożenia na niej korowaja do pieca.

Oj deż taja hospodynia szczo w szuby
Nychaj szukaje do korowaja kociuby /2
Oj deż taja hospodynia szczo myła
Nychaj szukaje do korowaja pomyła /2
Oj deż taja hospodynia szczo w chaty
Nychaj szukaje do korowaja łopaty /2

Po włożeniu korowaja do pieca śpiewano o gospodyni, która skąpi wody do mycia rąk i ręcznika do ich wytarcia.

Skupy hospodar skupy /2
Hospodynia skupisza
Ny daje wody ruk pomywaty
Any rucznyczka
Ruczky utyraty /2

Gdy korowajnice dostawały wodę i ręcznik, śpiewały:

Dobry hospodar dobry /2
Hospodynia szczej lipsza
Dała nam wody ruk pomywaty
Dała rucznyczka
Ruczky utyraty /2

Po wyjęciu ciasta z pieca korowajnice śpiewały o korowaju, który przejmuje ich najlepsze cechy. Jest piękny, przepiękny, wysoki oraz „cycaty”.

Choroszy nasz korowaj choroszy
Bo choroszyji korowajnycy robyly /2
Krasneńki nasz korowaj krasneńki
Bo krasneńkiji korowajnycy robyly /2
Wysoki nasz korowaj wysoki
Bo wysokiji korowajnycy robyly /2
Cycaty nasz korowaj cycaty
Bo cycatyji korowajnycy robyly /2

Małe korowajczyki również były wypiekane w piątek lub w sobotę. Obdzielano nimi gości weselnych oraz stójkę – nieproszonych gości wystających w sieni albo pod oknami.

Po wyjęciu z pieca dużego korowaja (i ewentualnie małych) zasiadano do stołu, zapraszano męską część rodziny i czekano na wizytę młodego z drużbantem. Przyjeżdżali wykupić od młodej soroczkę. Targowanie się zwykle trochę trwało. Za koszulę drużbant pana młodego dawał cukierki albo butelkę wódki. Potem zasiadano razem do stołu i biesiadowano. Nadal śpiewano, ale już pieśni nieobrzędowe, np.:

Tam za lisamy, boramy
Kuje zazula z ptaszkamy
Kuje wona sywusińka
Tak bardzo żałosneńko /2
Za lisom, borom ny wydno
Za bujnym witrom ny czuty
Kuje wona sywusińka
Tak bardzo hołosneńko /2

Na weselu
Kolejny moment, w którym pojawiał się korowaj, to koniec pierwszego dnia wesela – gościny w domu panny młodej. Wtedy to starszy swat, uroczyście podnosząc go na czerwonej lub bordowej chuście, tanecznym krokiem wchodził na salę, a marszałek deklamował wiersz, w którym korowaj nazywany był „marcepanem boskim” i padało pytanie, czy go ludziom rozdać, czy schować w sieni. Goście weselni odpowiadali, że schować. Czynność się powtarzała i za trzecim razem podejmowano decyzję o rozdzieleniu korowaja między gości. Krojeniem zajmowała się matka chrzestna lub matka panny młodej. Po podziale korowaja młodzi jechali na nocleg do pana młodego – tam odbywał się drugi dzień wesela. Wtedy to korowaj pieczony dla pana młodego był krojony i rozdawany gościom.

[1] W Dobrowodzie jest wciąż wypiekany korowaj jurejski, jurjański – na św. Jerzego, 6 maja. Jest mniejszy i skromniej zdobiony. Dawniej taczano go po młodym życie, co miało zapewnić obfitość plonów.  


Zrealizowano w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.

Zamknij