Przejdź do głównej zawartości strony

Dzisiaj, 4 lutego 2026 r., zmarł Jacek Mielcarek, wspaniały klarnecista i saksofonista, kompozytor, autor tekstów i dziennikarz muzyczny. Pośród różnych fascynacji muzycznych zajmował się również polską muzyką tradycyjną. Współpracował między innymi z Witkiem i Anią Brodą, Adamem Strugiem, Januszem Prusinowskim, Katarzyną Szurman i Kapelą Niwińskich.

Poznałem Jacka w połowie lat 90., gdy dołączył do Kapeli Witka i Ani Brodów. Niezwykła muzykalność: wielce skomplikowane, kunsztownie zdobione utwory skrzypcowe w mig przekładał na język instrumentów dętych. Brzmienie jego klarnetu było dojmujące, szczere, ultraprecyzyjne. Tak grać może tylko ten, kto łączy wybitny kunszt z nadprzeciętną wrażliwością i życiowym doświadczeniem. „By pięknie śpiewać trzeba mieć więcej niż 40 lat i powielekroć złamane serce” mawiają w Brazylii. To powiedzenie jeden do jednego oddaje barwę Jackowej instrumentacji. Złamane serce w jego przypadku rozumiem jako doświadczenie utraty wzroku i wszystkiego co się z tym wiąże. Ale! Otoczony miłością małżonki i synów tryskał humorem – w tym autoironią – jak nikt w naszym otoczeniu. Raczył mawiać do mnie „do zobaczenia”, a chichotał przy tym z przekąsem. Kawalarz i gaduła niezrównany. Jeszcze à propos śpiewu: głos miał wspaniały – liryczny, z rozpoznawalną po pierwszych dźwiękach chrypką, przy czym stroił jak brzytwa. Jacek z Kubą (starszym synem, kontrabasistą) towarzyszli mi, gdym po 20 latach przerwy wracał na scenę z repertuarem autorskim. A co tam wówczas robilim, gralim i pilim jest tylko nasze. Dziękuję Jacku za wszystko, a odpocznij sobie.

Adam Strug

Rodzinie i bliskim składamy najszczersze wyrazy współczucia.


W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.

Zamknij