Artykuły

O pieśniach dziadowskich

I

A my ku Częstochowej pódźmy, Barabaszu,

Wszak umiemy zaśpiewać o świętym Łukaszu.

 

Przytoczony powyżej dwuwiersz pochodzi z Peregrynacji dziadowskiej, wydanej po raz pierwszy w roku 1612. Jest to tekst niezwykle ciekawy, przynosi on bowiem pierwszy w polskim piśmiennictwie tak bogaty, szczegółowy i barwny opis środowiska dziadów wędrownych. Oczywiście mamy tu do czynienia z utworem literackim, w dodatku pisanym z wyraźnym zacięciem parodystycznym, wszelkie pojawiające się w nim informacje należy więc traktować z pewną ostrożnością, mimo to jego wartość jest jednak znacząca, rzuca on bowiem nieco światła na obyczaje i metody działania dziadów już w dobie staropolskiej. Trzeba pamiętać, że bardziej naukowe i obiektywne przekazy na ten temat pochodzą dopiero z wieku XIX.

Opowieść naszą rozpoczęliśmy od przywołania Peregrynacji dziadowskiej, ponieważ  w niej również znajdujemy pierwsze wzmianki mówiące o tym, iż dziadowie śpiewali pieśni. Zarówno XVII-wieczny dialog, jak i późniejsze materiały etnograficzne zawierające zapisy wielu konkretnych tekstów świadczą, iż śpiewanie było wśród dziadów zajęciem dość powszechnym i stanowiło ważny aspekt ich działalności. Istota owej działalności i jej podstawowy sens nie były jednak bezpośrednio związane ze śpiewem, dlatego też dziadów trudno jest zaliczyć do wędrownych śpiewaków w ścisłym znaczeniu tego słowa.

Kim więc byli dziadowie? Na wsi postrzegano ich przede wszystkim jako ludzi, którzy cieszą się bożą przychylnością i mają kontakt ze światem pozaziemskim. Powszechnie uważano więc, że ich modlitwy w intencji osób zmarłych mają szczególną moc i właśnie z prośbą o nie najczęściej się do nich zwracano. Dziadowie świadczyli więc swego rodzaju usługi, które – najkrócej mówiąc – polegały na modleniu się za pieniądze. Prócz tego wpisywali się oni w chrześcijańską ideę miłosierdzia, w myśl której wspomaganie ubogich i pokrzywdzonych przez los jest jednym z podstawowych obowiązków każdego chrześcijanina. Byli więc żebrakami, pełniącymi rolę ewangelicznego Łazarza, któremu należało okazać litość

i współczucie. Niemałe znaczenie miał w tym przypadku sięgający jeszcze czasów średniowiecza zwyczaj dawania jałmużny jako zadośćuczynienia za grzechy. Dziadowie byli naturalnymi odbiorcami owej jałmużny, ich działalność była więc paradoksalnie i w tym względzie swego rodzaju świadczeniem usług. Dziadów traktowano wreszcie jak pobożnych pielgrzymów, których należy przyjąć i ugościć. W zamian oczekiwano od nich opowieści  o „dalekich krajach”, dla XIX-wiecznych chłopów wędrowcy ci jawili się wszakże jako światowcy.

Dziadowie nie należeli więc do zawodowych śpiewaków, jednakże w wielu ich działaniach istotną rolę odgrywały właśnie pieśni. Były one bardzo użytecznym i zapewne chętnie wykorzystywanym „narzędziem”, mogły bowiem służyć modlitwie i jednocześnie pełnić inne, istotne z punktu widzenia wykonawcy funkcje, o czym będzie jeszcze mowa. Z tego też powodu pieśni dziadowskie stanowią niezwykle ciekawą i bogatą pod względem znaczeń grupę tekstów.

 

II

A jak przyjdę przed kościół, siądę na cmentarzu,

Toć ja sobie pieśń zaśpiewam o świętym Łazarzu

 

Warto na początku postawić pytanie, jaka tak naprawdę grupa utworów kryje się pod nazwą pieśni dziadowskich.

W polskich wydawnictwach ludoznawczych określenie pieśń dziadowska pojawia się po raz pierwszy w Pieśniach ludu krakowskiego Józefa Konopki, wydanych w roku 1840. Do dziś nie ustalono ostatecznie, jaki jest właściwie zakres znaczeniowy terminu pieśń dziadowska i jakie teksty należałoby zaliczać do tej grupy. Jedni zbieracze i wydawcy, kierując się kryterium treściowym, mówią, iż wyłącznie te, których tematem jest życie i działalność dziadów wędrownych (zacytowany powyżej fragment pochodzi właśnie z takiego utworu). Inni – idąc śladem Kolberga i kierując się kryterium wykonawcy – włączają do interesującej nas kategorii wszystkie pieśni, które były śpiewane przez dziadów. Jeszcze inne ujęcie przynosi Karnawał dziadowski – jedyna jak do tej pory antologia interesujących nas tekstów autorstwa Stanisława Nyrkowskiego. Autor ten zamieścił w swym wyborze przykłady różnych pieśni wykonywanych przez wędrownych śpiewaków, jednak niemalże wszystkie teksty zaczerpnął ze źródeł drukowanych, głównie z druków ulotnych. Podstawowym kryterium nie była tu więc osoba wykonawcy, na co wskazywałby podtytuł książki (Pieśni wędrownych śpiewaków), lecz przede wszystkim fakt pojawiania się danej pieśni w wydawnictwach ulotnych.

Wydaje się, że antologia Nyrkowskiego daje błędne wyobrażenie o repertuarze tytułowych śpiewaków. Należy bowiem odróżnić śpiewających dziadów od jarmarcznych i odpustowych kramarzy, sprzedających m.in. druki ulotne. Pomiędzy działalnością dziadów wędrownych a zjawiskiem kolportowania twórczości literackiej w postaci druków ulotnych istniały oczywiście pewne powiązania. Niektórzy dziadowie prócz śpiewania zajmowali się również sprzedażą ulotek, zawierających teksty wykonywanych utworów, co stanowiło źródło dodatkowego dochodu. Ciekawą opowieść na ten temat zanotował Franciszek Kotula: „Opowiadał mi Jan Pluta z Jaślan (pow. Mielec), starszy mężczyzna, który był świadkiem ciekawego zjawiska powtarzającego się co jakiś czas: otóż, kiedy zaszło coś ciekawego i szczególnie frapującego – obojętnie gdzie – zaraz w jedno miejsce schodziły się dziady odpustowe i wspólnie układały odpowiednią pieśń. [...] Kiedy już pieśń ułożyli, jeden czy dwóch jechało zaraz do najbliższej drukarni, do Tarnobrzega, Kolbuszowej lub gdzie indziej. Tam zamawiali tyle a tyle sztuk. Drukarz natychmiast zabierał się do roboty, wiedział, że klienci nie będą czekać. Za dzień, najwyżej dwa, druczek był gotowy. Klienci płacili, a oni jechali tam, gdzie czekali na nich koledzy. Tu rozdzielali towar i każdy szedł w swój rejon, bo mieli wyznaczone okolice, gdzie zarabiali”. Świadectwo to, wskazujące, że dziadowie mogli być także autorami, a nawet nakładcami wydawnictw kramarskich, jest jednak chyba odosobnione; nie udało mi się natrafić na przekazy, które by taki stan rzeczy potwierdzały. Inną sytuację opisuje Stanisław Wasylewski w reportażu Niespodzianka na odpuście. W tym przypadku to jarmarczny sprzedawca druczków ulotnych, reklamując swój towar, śpiewa co bardziej wzruszające lub wstrząsające historie. Powyższe przypadki nie były, jak się wydaje, regułą, a co za tym idzie, działalności kramarskiej i dziadowskiej nie można utożsamiać. Mamy tu do czynienia z dwoma odrębnymi zjawiskami, które tylko częściowo się przenikają. Historię dziada-żebraka, który próbował zostać kramarzem, opisuje w swym pamiętniku Edward Kozieł. Przekaz ten potwierdza, że sposoby działania oraz mentalność ludzi reprezentujących te dwie profesje były zgoła odmienne.

Różnice istniały również w pieśniowym repertuarze. Przede wszystkim repertuar wydawnictw kramarskich był dużo szerszy. Spora część tekstów drukowanych nie była najprawdopodobniej wykonywana przez śpiewających żebraków, a przynajmniej nic nam o tym nie wiadomo. Większość z pieśni pojawiających się w druczkach ulotnych nigdy nie została zanotowana bezpośrednio od dziadów. Z drugiej strony we wspomnianym Karnawale dziadowskim brakuje pewnych pieśni (znanych choćby z zapisów Kolberga), o których wiemy, iż na pewno były przez dziadów śpiewane.

Ostatecznie najbardziej logicznym i sensownym rozwiązaniem wydaje się określanie mianem pieśni dziadowskich tych utworów, o których wiadomo, iż były powszechnie śpiewane przez wędrownych dziadów-żebraków.

 

III

Onę starą możemy zaśpiewać o Jopie

Abo jeśliże nie tę, tedy o potopie.

 

Jakie pieśni składały się na dziadowski repertuar? Przytoczone powyżej fragmenty Peregrynacji dziadowskiej zawierają pierwsze wzmianki dotyczące pieśniowego repertuaru wędrownych dziadów. W dialogu wspomniane są również pieśni o św. Wojciechu i św. Stanisławie, o Sądzie Ostatecznym, a także Bogurodzica, boże przykazanie oraz jakaś bliżej nie określona koronka. Ponieważ są to tylko wzmianki, pomijając Bogurodzicę, nie mamy pewności, jakie konkretnie teksty autor miał na myśli. Tylko niektóre z nich (o Hiobie, św. Łukaszu, Sądzie Ostatecznym) zostały w późniejszym czasie zanotowane od dziadów; pozostałe stanowią w większym lub mniejszym stopniu zagadkę.

Zarówno Peregrynacja dziadowska, jak i liczne materiały XIX- i XX-wieczne świadczą o tym, iż repertuar pieśniowy dziadów był bardzo zróżnicowany. Okazuje się, że śpiewali oni wszystko to, co w danej sytuacji wypadało zaśpiewać i co mogło spotkać się z przychylną reakcją słuchaczy. Sytuacje i miejsca, w jakich występowali dziadowie, były zaś rozmaite. Czasem więc należało wykonywać pieśń o cudownym obrazie znajdującym się w pobliskim sanktuarium, czasem pieśni tradycyjnie śpiewane przy zmarłym, innym znowuż razem niezwykłą historię świętego męczennika, którego odpust właśnie się odbywał czy sensacyjną opowieść o morderstwie w sąsiedniej okolicy. Prócz tego dziadowie korzystali z popularnych śpiewników i kantyczek, włączając do swego repertuaru obecne tam pieśni. Obraz dziada posługującego się drukowanym śpiewnikiem przynosi już Peregrynacja dziadowska, jeden z jej bohaterów – Lagus mówi: „Nie wadzi też kańtyczki jakiekolwiek miewać, / Gdy się gdzie konkurs trafi, piosneczkę zaśpiewać”. W XIX-wiecznych materiałach znaleźć zaś można nawet taką opinię: „Istotnie dzisiaj dziad śpiewający coś samodzielnego, nie zaczerpniętego z książki, jest wielką rzadkością”. Wszystko wskazuje więc na to, że repertuar śpiewających żebraków był bardzo obszerny i „elastyczny”, to znaczy w zależności od potrzeb i okoliczności włączano do niego odpowiednie pieśni. Taki stan rzeczy sprawił, iż utwory wykonywane przez dziadów były bardzo zróżnicowane zarówno pod względem tematyki, jak i poetyki, a co za tym idzie, nie można traktować ich jako odrębnego gatunku, nie stanowią bowiem wystarczająco jednorodnej grupy tekstów.

Można jednak wskazać w miarę dokładnie, jakie rodzaje pieśni, a także jakie konkretne utwory były przez dziadów powszechnie śpiewane. Oto krótki przegląd dziadowskiego repertuaru.

Pieśni o świętych. Są to w większości pieśni o charakterze legendowo-hagiograficznym, opisujące męczeństwo i cudowne zdarzenia związane z życiem świętych, często zawierające również część błagalno-modlitewną. W zapisach XIX-wiecznych pojawia się dość bogata grupa tego typu tekstów, znajdujemy tu m.in. pieśni o św. Dorocie, Barbarze, Helenie, św. Łukaszu, Jerzym, Mikołaju, Wawrzyńcu i innych.

Pieśni o cudownych objawieniach. Pieśni opowiadające głównie historie cudownych obrazów Matki Boskiej i związanych z nimi objawień. Z repertuaru dziadowskiego najczęściej notowane były pieśni o Matce Boskiej Gidelskiej i Studziannej, choć bardzo prawdopodobne jest, że dziadowie wykonywali też inne – związane z sanktuariami,  w okolicy których akurat się znajdowali

Historie biblijne i apokryficzne. Prócz wspomnianej już w Peregrynacji dziadowskiej pieśni o Hiobie zapisy etnograficzne potwierdzają funkcjonowanie w repertuarze dziadowskim pieśni o Łazarzu i Zuzannie, a także historii związanych z narodzeniem i dzieciństwem Jezusa: Legendy o Matce Boskiej i zbóju oraz pieśni opowiadających o noclegu brzemiennej Maryi w szopie, ucieczce do Egiptu oraz zgubieniu się Jezusa w świątyni jerozolimskiej.

Pieśni o końcu świata. Również pieśń o Sądzie Ostatecznym wymieniona jest już  w Peregrynacji dziadowskiej. Z późniejszych źródeł wiemy, że istniało wiele pieśni o końcu świata i Sądzie, sam XIX-wieczny śpiewnik Kellera zawiera ich aż jedenaście. Zapisy terenowe zdają się wskazywać na to, że dziadowie wykonywali kilka różnych utworów na ten temat, a także swego rodzaju przeróbki czy kompilacje tekstów znanych ze śpiewników  i druków ulotnych.

Pieśni o śmierci. Pieśni o śmierci i rzeczach ostatecznych stanowiły dużą grupę w repertuarze dziadowskim, co wydaje się zrozumiałe, gdyż w niektórych rejonach dziadowie brali aktywny udział w obrzędach pogrzebowych. Uwagę zwracają tu zwłaszcza liczne parafrazy średniowiecznej Skargi umierającego i pieśni Dusza z ciała wyleciała.

Pieśni o prawdach wiary. Źródła XIX- i XX-wieczne przynoszą kilka pieśni dziadowskich, które stanowią swego rodzaju wierszowane katechizmy, zawierające podstawowe prawdy wiary. Odnaleźć można tu zarówno teksty znane ze śpiewników kościelnych, jak i np. popularny na wsi „żakowski katechizm". Do utworów tego typu należało też zapewne wspomniane w Peregrynacji dziadowskiej „boże przykazanie”.

Pieśni o upadku obyczajówProroctwa. Najbardziej rozpowszechniona w repertuarze dziadowskim była niewątpliwie pieśń posiadająca często charakterystyczny incipit: „Polska korono, źle słychać o tobie”, której głównym motywem jest brak szacunku dla starszych ze strony młodzieży. Na osobną uwagę zasługują popularne (chyba jednak bardziej w obiegu drukowanym, kramarskim) wierszowane przepowiednie Sybilli, zwanej też Michaldą. Teksty te wykazują związki zarówno z pieśniami o upadku obyczajów, jak i tymi o końcu świata – ów upadek, opisany w początkowych wersach, ma być przyczyną kataklizmów i końca świata, których opis wypełnia dalszą część pieśni.

Pieśni o wydarzeniach historycznych. XIX-wieczne źródła potwierdzają, że dziadowie śpiewali: Pieśń o Moskwicinie, pieśń o tumulcie toruńskim, pieśń o upadku Kamieńca Podolskiego oraz pieśń o odsieczy wiedeńskiej. W XVI i XVII w. w postaci pieśni i ulotnych druków rozpowszechnianych było wiele nowin o tematyce historyczno-politycznej (Kazimierz Władysław Wójcicki wspomina np. pieśni o bitwie pod Grunwaldem, Barbarze Radziwiłłównie i „wzięciu Gdańska”), być może niektóre z nich były również wykonywane przez dziadów, nie potwierdzają tego jednak zapisy z tradycji ustnej.

Pieśni o dzieciobójczyni. Są to dwie pieśni bardzo powszechne również w wiejskiej tradycji ustnej, które dość często występowały w wersji skontaminowanej. Pierwsza z nich mówi o spotkaniu grzesznej dziewczyny z Panem Jezusem, druga o porwaniu grzesznicy do piekła; motywem wspólnym jest rodzaj winy – zamordowanie bądź nieochrzczenie dzieci.

Pieśni o sierotach. Najczęściej notowaną w repertuarze dziadowskim pieśnią z tej grupy jest opowieść o sierocie idącej na grób swej zmarłej matki i spotykającej Pana Jezusa. W drukach ulotnych znajdujemy ponadto całe mnóstwo tekstów, których tematem jest maltretowanie sierot lub dokonywanie na nich okrutnych zbrodni.

Pieśni sensacyjne. Są to pieśni o charakterze nowinkarskim, które opowiadają o rozmaitych tragicznych wydarzeniach (powodzie, pożary, zarazy, morderstwa). Ponieważ teksty te są nam znane głównie z druków ulotnych, również w tym przypadku otwarty pozostaje problem, które z nich były w rzeczywistości wykonywane przez dziadów.

Pieśni o dziadach. Istnieje wreszcie grupa pieśni traktujących o samych dziadach. Część z tych utworów (np. Lament dziadów radomskich) przedstawiała ich niemalże jako męczenników, mówiąc o prześladowaniach i niechrześcijańskim traktowaniu tych bożych wędrowców, którzy dawniej cieszyli się poważaniem nawet wśród królów. W tekstach tego typu zastanawia jednak zauważalna tendencja do równoczesnego ukazywania uciech (niekiedy już minionych) dziadowskiego żywota (dobry zarobek, jedzenie, czasem nawet wódka i kobiety), która kłóci się ze „strategią” poruszania chrześcijańskich sumień i wzbudzania litości. Być może są to więc utwory pochodzenia „inteligenckiego” i należy je łączyć ze zjawiskiem stylizacji i parodii śpiewów dziadowskich.

Jak już wspomniano, w repertuarze dziadowskim mogły się ponadto pojawiać różne inne pieśni, najczęściej nabożne, których nie sposób zaliczyć do żadnej z powyższych grup.

 

IV

Zobaczywszy Bóg najwyższy z nieba wysokiego,

Spuścił na nich deszcz kamienny, wybił do jednego.

 

Pieśni śpiewane przez dziadów przy całej swej różnorodności mają jednak także wiele cech wspólnych, które nadają im pewien szczególny i niepowtarzalny charakter.

Przede wszystkim niezależnie od podejmowanego tematu posiadają one wymowę religijną. Przedstawiają taki obraz świata, w którym wszelkie wydarzenia tłumaczone są w kategoriach dopustu bożego bądź łaski bożej. Sfera ziemska i pozaziemska (niebieska) niezwykle często się przenikają; życie toczy się niejako w bezpośredniej obecności Boga, który nie pozostaje obojętny na ludzkie zachowania i którego reakcje przybierają postać cudownych bądź tragicznych wydarzeń. Przykładowo w pieśni o odsieczy wiedeńskiej, której fragment przytoczyliśmy powyżej, Bóg i święci – niemalże jak bogowie w Iliadzie – ingerują w ludzkie poczynania i osobiście walczą w obronie chrześcijaństwa. Takich cudownych zdarzeń, dzięki którym ludzie pobożni zostają ocaleni, a grzesznicy ponoszą karę, jest w pieśniach dziadowskich całe mnóstwo. Owe „hierofanie”stają się tu więc nieodłącznym elementem życia, czymś czego należy spodziewać się w każdej chwili. Taki obraz świata jest zgodny z wyobrażeniami ukształtowanymi w duchu świadomości (wrażliwości) mirakularnej, której istota – jak pisze Jacek Olędzki – polega na tym, że: „każde pozytywne [a także negatywne] dla jednostki rozstrzygnięcie spraw realnych (codziennych czy potocznych) łączone jest nieraz bezpośrednio z interwencją Boga lub konkretnej postaci świętej”. W pieśniach dziadowskich praktycznie każde zdarzenie traktowane jest jako dopust boży, w niektórych zaś tekstach obecność Boga ma wymiar konkretny i fizyczny, opowiadają one bowiem o jego wędrówkach po ziemi. Trzeba również zwrócić uwagę na to, że jednym z częściej powracających w repertuarze dziadowskim motywów jest kwestia zbawienia ludzkiej duszy. Ten wymiar eschatologiczny pojawia się w wielu pieśniach, zwłaszcza w ich końcowych fragmentach, gdzie bardzo często ukazana zostaje (choćby tylko w postaci formuły finalnej) perspektywa raju bądź piekła. Sensacyjne czy cudowne fabuły nabierały w ten sposób dodatkowych sensów, odbiorca mógł je traktować jako swego rodzaju przypowieści religijne.

Prócz tej podstawowej i najbardziej charakterystycznej tendencji pieśni dziadowskie odznaczają się jeszcze kilkoma innymi swoistymi cechami. W zdecydowanej większości zawierają one opowieści o wydarzeniach na swój sposób sensacyjnych. Nie tylko kataklizmy i morderstwa, ale także cudowne objawienia, męczeństwo świętych, pośmiertne wędrówki duszy czy wizje końca świata były dla słuchaczy czymś niezwykłym i wyjątkowym, poruszały ich wyobraźnię. Cechą wielu pieśni dziadowskich jest również bardzo wyraziste i dosadne obrazowanie, przejawiające się zwłaszcza w częstym stosowaniu kontrastu, hiperbolizacji, motywów makabry oraz motywów mających wywoływać litość i współczucie. Obrazy mordowanych dzieci, lejącej się krwi, piekielnych mąk czy też przeganianej i szczutej psami brzemiennej Maryi należą do typowych dla tej grupy utworów przedstawień. I wreszcie jednym z najbardziej powszechnych i specyficznych dla pieśni dziadowskich elementów poetyki jest zespół formuł językowych służących rozpoczynaniu i kończeniu tekstów. Formuły owe to najczęściej bezpośrednie zwroty do słuchaczy, zawierające prośbę o uwagę lub umoralniające pouczenia bądź też modlitewne wezwania do Boga, Maryi czy świętych.

 

V

O, posłuchajcie, krześcijanie wierni,

Coście dla dziadka dobrze miłosierni

 

W działalności dziadów wędrownych istotną rolę odgrywał aspekt komercyjny. Dziadostwo było w istocie profesją, która stanowiła dla swych przedstawicieli podstawowe źródło utrzymania, konkurencja zaś – jak zaświadczają liczne źródła – była w tej branży niemała. Dziadowie byli żywo zainteresowani otrzymaniem jak najsowitszej jałmużny, starali się więc przyciągnąć uwagę jak największej ilości widzów-słuchaczy, a także w pewien sposób stymulowali ich zachowania. Próby oddziaływania na potencjalnych darczyńców polegały m.in. na swoistych zabiegach, można by powiedzieć, parateatralnych (odpowiedni strój, zachowanie, eksponowanie kalectwa, prośby itp.).

Komercyjna funkcja wyraźnie zaznacza się jednak również w samych tekstach pieśni. Już sam sposób ich rozpoczynania, taki choćby jak przytoczony powyżej, służył nawiązaniu kontaktu ze słuchaczami, pomagał zwrócić ich uwagę na rozpoczynająca się właśnie opowieść. Ważniejsze jest jednak, iż typowy dla omawianej grupy utworów sposób ukształtowania świata, prezentowania i tłumaczenia rozmaitych wydarzeń był zgodny z ludowymi wyobrażeniami religijnymi, mógł więc zostać przez wiejskiego odbiorcę zrozumiany  i zaakceptowany. Tematyka pieśni dziadowskich sprawiała natomiast, iż mogły one wzbudzać żywe zainteresowanie. Z jednej strony opowiadały bowiem o zdarzeniach sensacyjnych i niecodziennych, mogły więc pełnić funkcję informacyjną (zaspokojenie ciekawości) i ludyczną (forma rozrywki), z drugiej strony poruszały sprawy dla słuchaczy niezwykle istotne, takie jak choćby kwestia zbawienia i pośmiertnych losów duszy. Niebagatelne znaczenie miała wreszcie powszechna tendencja moralizatorska. Zauważmy, że dziad swoimi pieśniami nieustannie przypominał, iż Bóg czuwa, jest blisko i obserwuje ludzkie poczynania, a wszystko na ziemi dzieje się za jego sprawą. Taką sugestywną wymowę posiadało wiele obrazów, np. obraz Boga „zamaskowanego”, który, wędrując po świecie, wystawia ludzi na próbę. Równocześnie śpiewak roztaczał wizje kar (zarówno doczesnych, jak i wiecznych) oraz nagród, przy czym perspektywa raju była odległa i miała postać błagalnych zwrotów skierowanych do Boga czy Maryi. W ten sposób słuchacz mógł zostać poruszony, a nawet wystraszony, a jednocześnie wskazywane mu było (bardziej lub mniej jednoznacznie) postępowanie godne chrześcijanina, formuły finalne prawie zawsze przynosiły sporą dawkę moralistycznych pouczeń. Dziad, ciesząc się na wsi pewnym autorytetem religijnym, a jednocześnie świadomie przywołując charakterystyczne obrazy biblijne: Hioba, Łazarza, a zwłaszcza wędrującego po świecie Boga, mógł też liczyć na to, że sam będzie postrzegany jako ewangeliczny nędzarz i boży wędrowiec, którego zadaniem jest wystawianie na próbę ludzkiego miłosierdzia. Niektóre przekazy poświadczają, że takich żebraków przyjmowano na wsi z szacunkiem, a jednocześnie ze strachem.

Szczególnie wymowne i jednoznaczne jest pod tym względem zakończenie Legendy  o Matce Boskiej i zbóju, narrator podsumowuje całą historię w taki oto sposób:

 

Kto Jezusa nocował, gdy po świecie chodził,

tak ci mu Pan Jezus swem niebem nagrodził.

 

I powiedział w rozdziale, że jeszcze nagrodzi,

kto takiego nocuje, co po świecie chodzi.

 

Zważcie to chrześcijanie, którzy to czynicie,

jako Bóg dobrotliwy, niebo otrzymacie. Amen.

 

Łatwo sobie wyobrazić, kto dla wiejskiego słuchacza był tym, „co po świecie chodzi” i jaka mogła być reakcja na przybycie takiego wędrowca.