Sound & vision

Friendship

Sorry, this article has not been translated yet. Enjoy watching and listening to the recordings!

W Czarni jest niewielki cmentarz. Niedaleko od siebie leży dwóch śpiewaków. Jedni z tych ostatnich prawdziwych, starej daty. Szczepan Żęgota i Stanisław Mróz. Poznaliśmy ich w 2011 roku. Pan Szczepan miał 97 lat, a Pan Stanisław 86 lat. Ich przyjaźń fascynowała. Uwielbiali śpiewać wspólnie. Pan Szczepan, gdy pogoda dopisywała, wsiadał na rower i ze swojej wioski, z Rutkowa, jechał do równie samotnego przyjaciela. Sołtysa w Czarni. Czas wspólny mijał im na śpiewie, wypiciu kieliszeczka dla poprawy krążenia lub na wspominaniu i rozmowach. Obaj pochowali lata wcześniej żony, mieli teraz młodszych od siebie, którzy się nimi opiekowali. W sytuacjach, gdy byli razem, byli nierozłączni. Doskonale się uzupełniając. Radosny i zawsze chętny do rozmów Pan Szczepan oraz bardziej wyciszony Pan Stanisław.

 

Jesienią 2012 roku telefon. Pogrzeb w Rutkowie. Serce zamarło, ale wiadomo było, że taka chwila nadejdzie. W małym pokoiku chaty pana Szczepana na katafalku trumna. Na krzesłach i ławeczkach siedzą mieszkańcy wsi i rodzina. W drugim, równie niewielkim, stół, przy którym siedzą śpiewacy. Długie, nabożne pieśni pogrzebowe wypełniają obie izby starej chaty. Za stołem siedzi również Pan Stanisław. Przygaszony, zapadnięty w siebie, wycofany. Śpiewa. Śpiewa swojemu przyjacielowi, którego zobaczy już po tamtej stronie śmierci. Do północy płyną pieśni, w których śpiewający w imieniu umarłego żegnają się ze światem i proszą o modlitwę za jego duszę. Następnego dnia uroczysta msza i pogrzeb. Pan Stanisław idzie tuż przy trumnie, gdy ta wyprowadzana jest z kościoła. Jedna jego ręka cały czas delikatnie, troskliwie dotyka błyszczącego lakierowanego drewna. W oczach bezbrzeżny smutek. Na cmentarzu stoi spokojnie. Długo. Dużo dłużej niż inni żałobnicy. Na twarzy maluje się pytanie "Co robić będę teraz bez ciebie, Przyjacielu?"...

 

Życie bez Szczepana udźwignął jeszcze tylko przez kilka miesięcy. Wiosną 2013 roku podążył jego śladem. Przyjaźń ich okazała się silniejsza od śmierci, od życia i od czasu. Teraz może nadal spotykają się aby wspólnie pośpiewać, porozmawiać, powspominać... Tak bardzo chcielibyśmy, aby tak właśnie było... Spoczywajcie w spokoju... Oby pieśni, które wspólnie śpiewaliście trwały wśród żywych, tak jak i pamięć o was.